Gdy wstałam groźnie popatrzyłam na ogiera.
-Jeszcze ci mało?! - krzyknął do mnie
-Tak...mnie nie zabijesz przyduszając...jestem "odporna" na takie zagrywki. -Powiedziałam i poszłam dalej.
-Jeszcze kiedyś pożałujesz swoich słów "Rina"...-powiedział ale ja nie
zwracałam na to uwagi. Gdy doszłam do jaskini w której mieszka Costa
poczułam jakby ktoś mnie śledził..
-Cześć Costa! -krzyknęłam
-Cześć, cześć..co chcesz? - zapytała
-Przyszłam się zapytać o te zasady. -powiedziałam. Za chwile do jaskini wpadł jak burza Killer.
-O, cześć Killer. Co znowu? - Zapytała Costa.
-Miałem złe przeczucia co do tej całej "Riny".Bałem się o ciebie.. -powiedział i popatrzył na mnie jak by miał mnie zabić.
-Costa, sory że się wtrącam..Mogę na słówko? - Powiedziałam.
-Oczywiście..Killer zostaw nas same. -powiedziała.
Ogier z niechęcią wyszedł z jaskini.
-Co tam chcesz - powiedziała.
-Killer jest jakiś dziwny...-powiedziałam i już chciałam coś dodać ale Costa mi przerwała.
-Wiem, wiem..Ale on taki już zostanie i niema zamiaru się zmieniać. Jeśli tak naprawdę się nie lubicie omijajcie się z daleka.
-Ale tak się nie da! On mnie albo śledzi albo to ja jakimś dziwnym trafem na niego trafiam! - powiedziałam.
-Niestety. Nie da się go uniknąć. - powiedziała Costa i wyszła z jaskini.
Ja też zamierzałam iść do domu ale nagle...
<Killer?>
środa, 12 listopada 2014
Od Killera CD opo Riny
- Po co do niej idziesz ?
- Nie interesuj się !
- Oj jak byłem u ciebie z godzinę temu krzyczałaś jeszcze jeszcze
- Odwal się
- Heh
Zbliżyłem się do klaczy , że przestrzeń między nami była nie wielka . No można by rzec , że nie było między nami odstępu . Klacz była zakłopotana co mi się podobało , dzikie zwierze w niewolę popadło .
- Mógł być ?
- Nie
- Killer odejdź
- Ani mi się śni
- Odejdź
- Oj klaczka jest słabiutka , nie ważne czy z mocą , czy nie
- Nie bądź taki pewien !
- Heh mogę bo ktoś kto mnie może pokonać to tylko Costa , a ja ją . Nie ma dla mnie zagrożeń , a każde rany się zagoją
Przydusiłem klacz i puściłem bo nie mogłem jej zabić ... szkoda
- No a tak po za tym to każdą klacz na swojej drodze wolę najpierw przelecieć , a potem zabić , ale nie zawsze . Bo jak się klacz spisze to daruję jej życie
Zostawiłem klacz i wróciłem do treningu . Trochę obawiałem się co ona chce od Costy ...
Rina
- Nie interesuj się !
- Oj jak byłem u ciebie z godzinę temu krzyczałaś jeszcze jeszcze
- Odwal się
- Heh
Zbliżyłem się do klaczy , że przestrzeń między nami była nie wielka . No można by rzec , że nie było między nami odstępu . Klacz była zakłopotana co mi się podobało , dzikie zwierze w niewolę popadło .
- Mógł być ?
- Nie
- Killer odejdź
- Ani mi się śni
- Odejdź
- Oj klaczka jest słabiutka , nie ważne czy z mocą , czy nie
- Nie bądź taki pewien !
- Heh mogę bo ktoś kto mnie może pokonać to tylko Costa , a ja ją . Nie ma dla mnie zagrożeń , a każde rany się zagoją
Przydusiłem klacz i puściłem bo nie mogłem jej zabić ... szkoda
- No a tak po za tym to każdą klacz na swojej drodze wolę najpierw przelecieć , a potem zabić , ale nie zawsze . Bo jak się klacz spisze to daruję jej życie
Zostawiłem klacz i wróciłem do treningu . Trochę obawiałem się co ona chce od Costy ...
Rina
Od Riny CD opo Killera
Szłam do jaskini w której mieszka Costa. Na swej drodze znów spotkałam
Killera. Wyglądał jak by ćwiczył. Nie zauważył mnie więc udałam jak bym
dopiero szła.
-O..to znowu ty...-powiedziałam a ogier podniósł głowę.
-Tak, to znowu ja..i co? - Powiedział i tupnął nogą.
-Czy ty musisz zabijać wszystkich których spotkasz na drodze? - zapytałam i się uśmiechnęłam. Ogier zamyślił się..A po chwili rzekł :
-A co cie to interesuje? - zapytał i popatrzył się na mnie z wzburzeniem.
-A nic...Tak tylko pytam..-Powiedziałam, spuściłam głowę w dół.
-A w ogóle gdzie idziesz?? - powiedział
-Do Costy.
<Killer?>
-O..to znowu ty...-powiedziałam a ogier podniósł głowę.
-Tak, to znowu ja..i co? - Powiedział i tupnął nogą.
-Czy ty musisz zabijać wszystkich których spotkasz na drodze? - zapytałam i się uśmiechnęłam. Ogier zamyślił się..A po chwili rzekł :
-A co cie to interesuje? - zapytał i popatrzył się na mnie z wzburzeniem.
-A nic...Tak tylko pytam..-Powiedziałam, spuściłam głowę w dół.
-A w ogóle gdzie idziesz?? - powiedział
-Do Costy.
<Killer?>
wtorek, 11 listopada 2014
Od Killera CD opo Riny
- Ona jest z naszego stada nie możesz jej zabić . Czy już nie ma koni które mogę zabić ?
- Killer !
- A idź mam to gdzieś . Costa popatrz na te stado tu już do stada mroku przyjmujesz jakieś popaprańce które boją się własnego cienia !
- Możesz tak nie mówić ?
- Bo ?! Co szkoda ci ich ?! Jednak dobrze mówili zmiękłaś
- To tylko i wyłącznie twoja wina
- Hah moja ?
- Tak
- Ciekawe jak , albo wiesz ? Nie chcę wiedzieć
- Możesz się uspokoić ?
- Bo co ?! Użyjesz magii ? Hahahahahahahahaha zapominasz , że jesteś ze mną na równi po każdym względem . O , a jak już mówimy o magi to ta tutaj użyła magi .
- No i co z tego ? - Rina się odezwała
- Nie pyszcz jak się nie zwracam do ciebie !
- Och Killer ona jest nowa nie wie o tym
- To niech się dowie bo zginie
- Rina możesz nas zostawić samych ?
- Tak ...
Klacz odeszła gdzieś w ... a z resztą . Costa była teraz ważna .
- Już lepiej ?
- Costa sama dałaś te zasady bo ktoś taki jak ja mógł cię pokonać
- Tak wiem , ale nowi czasem mogą się zapomnieć
- Nio ... a co u ciebie ?
- Czemu pytasz ?
- Od długiego czasu się nie odzywasz
- Bo nie mam ochoty ?
- Anori ?
- Też ... Zażądała połowy stada
- Światłości ?
- Tak
- Tylko ?
- No wiesz należy jej się ta połowa i mi to nie przeszkadza , ale czy ja się z nią dogadam ?
- Na pewno coś wymyślisz
Przytuliłem Coste , a ona o dziwo nie zaprzeczała . Ta chwila trwała może max minute , ale dla mnie było o wiele dłuższe . Tak wiem co ona do mnie czuje , ale ja na nią nie zasługuję . Po za tym nie chcę jej ranić , a to potrafię w perfekcji . Nie lubię związków gdzie mnie ograniczają . Wolę sobie poznawać inne klacze które nic dla mnie nie znaczą .
- Dobra muszę iść , a ty chyba masz już cel
- Jak ty dobrze mnie znasz
- Killer ?
- Tak ?
- Wpadnij jak już będziesz po ... sam wiesz
- Jak ją zaliczę ?
- Tak
- To już się szykuj
Widziałem , że jednak te słowa były nasiąknięte bólem , ale co poradzę ? Taka moja natura .
Tak jak obiecałem zaraz po wszystkim wpadłem do Costy .
- I co ? - Spytała
- Łatwo było
- Chyba jak z każdą
- No , a chciałaś coś bo mi zależy na czasie
- A co będziesz robić ?
- Ćwiczyć by nie wypaść z formy jak zawsze
- Nie to cię nie zatrzymuję ...
- Pa
Przytuliłem ją i poszedłem ćwiczyć , chyba tylko to pozwala mi o niej nie myśleć ...
Rina
- Killer !
- A idź mam to gdzieś . Costa popatrz na te stado tu już do stada mroku przyjmujesz jakieś popaprańce które boją się własnego cienia !
- Możesz tak nie mówić ?
- Bo ?! Co szkoda ci ich ?! Jednak dobrze mówili zmiękłaś
- To tylko i wyłącznie twoja wina
- Hah moja ?
- Tak
- Ciekawe jak , albo wiesz ? Nie chcę wiedzieć
- Możesz się uspokoić ?
- Bo co ?! Użyjesz magii ? Hahahahahahahahaha zapominasz , że jesteś ze mną na równi po każdym względem . O , a jak już mówimy o magi to ta tutaj użyła magi .
- No i co z tego ? - Rina się odezwała
- Nie pyszcz jak się nie zwracam do ciebie !
- Och Killer ona jest nowa nie wie o tym
- To niech się dowie bo zginie
- Rina możesz nas zostawić samych ?
- Tak ...
Klacz odeszła gdzieś w ... a z resztą . Costa była teraz ważna .
- Już lepiej ?
- Costa sama dałaś te zasady bo ktoś taki jak ja mógł cię pokonać
- Tak wiem , ale nowi czasem mogą się zapomnieć
- Nio ... a co u ciebie ?
- Czemu pytasz ?
- Od długiego czasu się nie odzywasz
- Bo nie mam ochoty ?
- Anori ?
- Też ... Zażądała połowy stada
- Światłości ?
- Tak
- Tylko ?
- No wiesz należy jej się ta połowa i mi to nie przeszkadza , ale czy ja się z nią dogadam ?
- Na pewno coś wymyślisz
Przytuliłem Coste , a ona o dziwo nie zaprzeczała . Ta chwila trwała może max minute , ale dla mnie było o wiele dłuższe . Tak wiem co ona do mnie czuje , ale ja na nią nie zasługuję . Po za tym nie chcę jej ranić , a to potrafię w perfekcji . Nie lubię związków gdzie mnie ograniczają . Wolę sobie poznawać inne klacze które nic dla mnie nie znaczą .
- Dobra muszę iść , a ty chyba masz już cel
- Jak ty dobrze mnie znasz
- Killer ?
- Tak ?
- Wpadnij jak już będziesz po ... sam wiesz
- Jak ją zaliczę ?
- Tak
- To już się szykuj
Widziałem , że jednak te słowa były nasiąknięte bólem , ale co poradzę ? Taka moja natura .
Tak jak obiecałem zaraz po wszystkim wpadłem do Costy .
- I co ? - Spytała
- Łatwo było
- Chyba jak z każdą
- No , a chciałaś coś bo mi zależy na czasie
- A co będziesz robić ?
- Ćwiczyć by nie wypaść z formy jak zawsze
- Nie to cię nie zatrzymuję ...
- Pa
Przytuliłem ją i poszedłem ćwiczyć , chyba tylko to pozwala mi o niej nie myśleć ...
Rina
Od Costy CD opo Anorii
- Już wróciłaś ? Co dostałaś kopa w dupę tam w świecie ?
- Costa nie zmieniaj tematu
- Ja mam nie zmieniać tematu ? Hah ! Będę robić co mi się podoba
- Dobra nie ważne . Z tobą nie da się rozmawiać !
- Bo z tobą da , rzucasz się na członka stada . To chyba coś nie halo
- Ehh... Przepraszam Killer
- Killer zmiataj
Killer poszedł bo i tak nie miał po co słychać kłótni z moją głupią siostrą , która zawsze znika .
- Wróciłam bo się stęskniłam , ale nie za tobą
- O to świetnie bo ja za tobą też nie !
- Chcę połowę stada tak jak to miało być . Ty możesz mieć całe stado jak będą połączone w razie potrzeby , ale na co dzień chcę światłość .
- Jak chcesz , ale wtedy światłość będzie mieć swoje terany , a mrok swoje .
- Okey
- No i nie ma przechodzenia jak nie jest się upoważnionym , jedynie elita może
- Elita ?
- Tak , konie które są ważnymi osobnikami w stadzie , ale to się ustali jeszcze siostrzyczko
- Dobra
- Wszystkie decyzje podejmujemy razem
- Ok
- A teraz żegnaj
Tak więc zaczęła się rewolucja w naszym stadzie , co z tego wyniknie ? Nie wiem , ale jedno jest pewne to będzie mocne stado , albo go nie będzie ...
Anori
- Costa nie zmieniaj tematu
- Ja mam nie zmieniać tematu ? Hah ! Będę robić co mi się podoba
- Dobra nie ważne . Z tobą nie da się rozmawiać !
- Bo z tobą da , rzucasz się na członka stada . To chyba coś nie halo
- Ehh... Przepraszam Killer
- Killer zmiataj
Killer poszedł bo i tak nie miał po co słychać kłótni z moją głupią siostrą , która zawsze znika .
- Wróciłam bo się stęskniłam , ale nie za tobą
- O to świetnie bo ja za tobą też nie !
- Chcę połowę stada tak jak to miało być . Ty możesz mieć całe stado jak będą połączone w razie potrzeby , ale na co dzień chcę światłość .
- Jak chcesz , ale wtedy światłość będzie mieć swoje terany , a mrok swoje .
- Okey
- No i nie ma przechodzenia jak nie jest się upoważnionym , jedynie elita może
- Elita ?
- Tak , konie które są ważnymi osobnikami w stadzie , ale to się ustali jeszcze siostrzyczko
- Dobra
- Wszystkie decyzje podejmujemy razem
- Ok
- A teraz żegnaj
Tak więc zaczęła się rewolucja w naszym stadzie , co z tego wyniknie ? Nie wiem , ale jedno jest pewne to będzie mocne stado , albo go nie będzie ...
Anori
Od Riny
Szwendałam się po granicach stada. Poznałam praktycznie już całą
okolicę. Chciałam też poznać członków stada, niestety nikogo nie
znalazłam. W pewnej chwili coś zaszeleściło w krzakach. Ciarki mi
przeszły po grzbiecie. Za chwilę zza kępy trawy wyłonił się rudy ogier.
-Kim jesteś? - zapytałam i zrobiłam dwa kroki w tył. Ogier zrobił krok w przód,podniósł swój dumny łeb w górę i spojrzał na mnie.
-Jestem Killer, ale mało powinno cię to obchodzić..-Powiedział i szykował się do skoku na mnie.
-Hola hola! Kolego! Jestem z tego samego stada co ty! Chyba nie masz na myśli mnie zabić? - Powiedziałam. Ogier popatrzył na mnie jakby mi nie wierzył.
-Ha! banalne nie? dlaczego miał bym zabić klacz z mojego stada! - Powiedział i znów zrobił krok w przód.
-Lepiej do mnie nie podchodź bo pożałujesz! - Krzyknęłam do niego i popatrzyłam złowrogo.
-Nie boję się takich "bezradnych" klaczy. - Powiedział i znów zrobił krok w przód.
-Ale....ja nie jestem bezradna! - powiedziałam i swoją magiczną mocą przygniotłam ogiera do drzewa.
-No no no...Brawo. To wszystko co potrafisz? Killera nic nie zabije! Jestem nieśmiertelny.-powiedział i zaśmiał się. Już miał zadać mi śmiertelny cios w głowę, na szczęście w kłótnie wkroczyła Costa.
-Co wy robicie?! - krzyknęła i rozdzieliła nas.
-Yyyyyyyyy...On chce mnie zabić! - powiedziałam i popatrzyłam na Costę udając przerażoną.
-Nie bądź taka mądra ty! -krzyknął i chciał mnie uderzyć ale magiczna moc nie dała mu nawet zrobić kroku.
-Killer...Ona jest z naszego stada. Nie możesz jej zabić! - powiedziała Costa i jej moc przestała działać.
<Killer?>
-Kim jesteś? - zapytałam i zrobiłam dwa kroki w tył. Ogier zrobił krok w przód,podniósł swój dumny łeb w górę i spojrzał na mnie.
-Jestem Killer, ale mało powinno cię to obchodzić..-Powiedział i szykował się do skoku na mnie.
-Hola hola! Kolego! Jestem z tego samego stada co ty! Chyba nie masz na myśli mnie zabić? - Powiedziałam. Ogier popatrzył na mnie jakby mi nie wierzył.
-Ha! banalne nie? dlaczego miał bym zabić klacz z mojego stada! - Powiedział i znów zrobił krok w przód.
-Lepiej do mnie nie podchodź bo pożałujesz! - Krzyknęłam do niego i popatrzyłam złowrogo.
-Nie boję się takich "bezradnych" klaczy. - Powiedział i znów zrobił krok w przód.
-Ale....ja nie jestem bezradna! - powiedziałam i swoją magiczną mocą przygniotłam ogiera do drzewa.
-No no no...Brawo. To wszystko co potrafisz? Killera nic nie zabije! Jestem nieśmiertelny.-powiedział i zaśmiał się. Już miał zadać mi śmiertelny cios w głowę, na szczęście w kłótnie wkroczyła Costa.
-Co wy robicie?! - krzyknęła i rozdzieliła nas.
-Yyyyyyyyy...On chce mnie zabić! - powiedziałam i popatrzyłam na Costę udając przerażoną.
-Nie bądź taka mądra ty! -krzyknął i chciał mnie uderzyć ale magiczna moc nie dała mu nawet zrobić kroku.
-Killer...Ona jest z naszego stada. Nie możesz jej zabić! - powiedziała Costa i jej moc przestała działać.
<Killer?>
poniedziałek, 10 listopada 2014
Od Anorii
Po długiej przerwie wróciłam do rodzinnych stron. Jesień była przepiękna i mieniła się tęczą barw. Byłam taka szczęśliwa. Nie mogłam doczekać się aż zobaczę starych znajomych, za którymi okropnie się stęskniłam. Chciałam dowiedzieć się jak idzie Costcie prowadzenie stada. Ruszyłam kłusem w stronę północy. Miałam zamiar przeprawić się przez las i od razu znaleźć się na centralnych terenach należących do Stada Dzikich Gór. Nagle przystanęłam zauważając coś dziwnego... Po moich plecach przebiegł zimny dreszcz... Chciałam krzyknąć, ale wreszcie przypomniałam sobie imię ogiera, którego zauważyłam... Stał przed źrebakiem, który leżał w kałuży krwi. Był to Killer.... Bez wahania podbiegłam i użyłam najsilniejszej magii jaką mogłam. Ogier najwyraźniej nie spodziewał się mojego przybycia. Z trzaskiem uderzył o pobliskie drzewo. Miałam zamiar uratować źrebaka, łudząc się że jeszcze żyje. Niestety nie mogłam już nic zrobić. Byłam wściekła. Gdyby nie szok i przerażenie, na pewno zaatakowałabym Killera. Magią życia próbowałam ożywić bezwładne ciałko, ale było już za późno. Najróżniejsze emocje gotowały się w mojej głowie, nie byłam w stanie myśleć pod żadnym względem racjonalnie. Zwróciłam się w stronę pokaleczonego ogiera.
- I CO DO CHOLERY ZROBIŁEŚ?!- wykrzyczałam wściekła.
Ten nie odpowiedział. Miałam ochotę go zabić... zatłuc jak psa... kiedyś to prawie zrobiłam... chciałabym to powtórzyć z lepszym skutkiem...
Gdy ponowny raz miałam użyć magii zjawiła się Costa.
- Co ty robisz?!- krzyknęła zdziwiona.- To że go zabijesz nic nie da!
Pomiędzy nami zrodziła się niemiła rozmowa. Obydwie miałyśmy odmienne zdania.
- Stajesz w obronie tego dupka?- powiedziałam z ironią w głosie- On już powinien nie żyć... niektórzy nie powinni dostąpić tego zaszczytu. - przerwałam.-Widzę, że nie potrafisz sobie poradzić w prowadzeniu stada, jesteś zbyt surowa, nieczuła!- wykrzyczałam jej prosto w twarz.
W powietrzu było już czuć smak zawziętej kłótni, która miała się zacząć.
< Costa?>
- I CO DO CHOLERY ZROBIŁEŚ?!- wykrzyczałam wściekła.
Ten nie odpowiedział. Miałam ochotę go zabić... zatłuc jak psa... kiedyś to prawie zrobiłam... chciałabym to powtórzyć z lepszym skutkiem...
Gdy ponowny raz miałam użyć magii zjawiła się Costa.
- Co ty robisz?!- krzyknęła zdziwiona.- To że go zabijesz nic nie da!
Pomiędzy nami zrodziła się niemiła rozmowa. Obydwie miałyśmy odmienne zdania.
- Stajesz w obronie tego dupka?- powiedziałam z ironią w głosie- On już powinien nie żyć... niektórzy nie powinni dostąpić tego zaszczytu. - przerwałam.-Widzę, że nie potrafisz sobie poradzić w prowadzeniu stada, jesteś zbyt surowa, nieczuła!- wykrzyczałam jej prosto w twarz.
W powietrzu było już czuć smak zawziętej kłótni, która miała się zacząć.
< Costa?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)