czwartek, 14 lipca 2016

Od Costy

Medytowałam na najwyższej z naszych gór, wtem moją medytację zaburzyły krzyki. Wsłuchałam się w nie, nie brzmiały jak krzyki klaczy uciekającej w zabawie przed ogierem. To były krzyki kogoś zwijającego się z bólu, po czym nastała chwilowa cisza. To było przerażające. Nad terenami stada zebrały się ciężkie czarne chmury. Nie minęła chwila, a na niebie zaczęły tańczyć błyskawice w rytm za nimi grzmoty przecinały powietrze. Wyostrzyłam swój wzrok i dostrzegłam w oddali wielkie, nie, ogromne stado mknące na naszą główną łąkę, gdzie było stado. Wpadłam w panikę, ale musiałam czym prędzej ewakuować stado. Zatrzymałam wrogie stado między górami, co dało mi trochę czasu.
Podleciałam na łąkę, gdzie pasły się niczego świadome konie.
- Musicie uciekać!
Panika w ich oczach wydawała się wielka. Posłusznie zaczęli biec w góry, do schronów.
- Co się dzieje?- Spytał podbiegający do mnie Killer
- Atakują nas
- Kto?
- Nie wiem, wygląda na ogromne stado
- Ile ponieśliśmy ofiar?
- Na razie jedną
- Nie martw się.. jeszcze pożałują tego
- Nie damy rady im wszystkim, musimy się wycofać
- Ale..
- Nie ma ale.. nie możemy nikogo stracić
- Dobra biegnijmy za nimi... będziemy osłaniać plecy
Pobiegliśmy za resztą stada. Gdy byliśmy już prawie na miejscu przed nami ukazała się wielka rzeź... Wszyscy byli martwi.
- Killer!!!!!!!!!
Miałam łzy w oczach, Killer mnie przytulił i błyskawicznie wzniósł w niebo.
- Oni nie żyją! Rozumiesz?! Są martwi! Z mojej winy
- Ciii... robiłaś co mogłaś
- Ale Killer.. nie obroniłam ich
- Próbowałaś, a nie uciekłaś
- Zabierz mnie stąd
- Będzie dobrze, lecimy do mnie
Ukrywaliśmy się przez wiele tygodni w willi Killera. Przeżyliśmy my i tata z Anorii... Reszta zginęła......

Blog

Jeśli podoba ci się to stado i nie chcesz by zostało usunięte to daj znać na priv lub w komentarzu. Bo na ten moment nie widzę sensu by istniało.

niedziela, 31 stycznia 2016

Czystki

Osoby, które chcą zostać w stadzie muszą napisać opowiadanie do 23:59 6.02.2016 (sobota), jeśli nie chcesz by twój koń tu był, to poinformuj mnie o tym na Howrse.

Od Lonely'ego - Świetlana przyszłość?

Kiedy wkroczyłem na tereny obcego mi stada, a mianowicie granicę między stadem Mroku, a stadem Światłości, nagle wszystkie stada zbiegły się i stanęły na granicach.
-Ej, coś ty, za jeden?-spytał jeden ze stada Mroku.
-Informacja do życia potrzebna?-uciąłem.
Wtedy na przód wepchnęła się klacz. Jej róg błyskał wokoło.
-Co tu się, do jasnej cholery, dzieje?-zapytała.-Widzę, że ktoś nowy?
-Otóż to.-odparłem krótko.
-Wybierz stado.-rzuciła, tak od razu.
-Ale...przepraszam? Nie znam tych stad.
-Stado Mroku, to my, stado Światłości, to tamci. Wybierz.-westchnęła, a w jej głosie słychać było złość i niecierpliwość.
-Niech będzie, Mroku.-rzekłem i wstąpiłem do koni po mojej prawej stronie.
Zaprowadziły mnie...dokładnie nie wiem gdzie, ale pewnie na ich tereny. Opowiedziałem im o sobie bardzo dużo, jak nie ja. Hah, im? To znaczy...tylko przywódczyni. Kiedy zostałem przyjęty, wyruszyłem na w miarę spokojne miejsce, a mianowicie Jezioro przy górze Chiliad, by tam uspokoić się i wszystko przemyśleć. Idąc tam, poczułem się...Obserwowany. Zignorowałem to. Nie chciałem, by ktoś mnie poznał, więc udawałem, że w ogóle go nie ma, o ile był. Zaraz, co? Nie, nieważne. Także szedłem sobie dalej. Kiedy tam dotarłem, usiadłem. Wow, robi wrażenie, naprawdę. Kiedy siedziałem, usłyszałem czyjeś kopyta. Pospiesznie się odwróciłem.
<Ktoś? Ktoś ty, ktosiu? :P>

Od Avengera CD opo Killera

Wstałem dosyć wcześnie. Nie mogłem poukładać na nowo myśli...Siedziałem w swojej jaskini i popijałem wódkę. Byłem strasznie roztrzepany. Chociaż gdyby nie Costa leżąca w szpitalu pewnie siedziałbym sobie tak do jutra.Zjawiłem się przed szpitalem.Zobaczyłem tam Killer'a i podszedłem do niego.
-Siema.-Mruknąłem spoglądając na zamknięte drzwi.
Killer spojrzał się na mnie.
-Siema...
Staliśmy tak w ciszy do puki nie otwarto lecznicy. Wbiegliśmy do środka i stanęliśmy oboje nad Costą.
-Żyjesz? - Spytaliśmy z przestrachem razem z Killerem.

Killer? Costa?

niedziela, 24 stycznia 2016

Od Killer'a CD opo Costy

- Costa!- Awenger wraz ze mną zerwał się z miejsca na widok upadającej przywódczyni.
W ostatniej chwili złapałem jej łeb, w przeciwnym razie uderzyła by nią mocno o ziemię.
- Ej Costa... Cholera! Ja ją biorę do lecznicy, a ty leć po Anothera - Powiedziałem przerzucając Costę przez grzbiet.
- Gdzie go znajdę?
- U niego w jaskini
- Ok... tylko uważaj na nią
- Leć!



W lecznicy Awenger unikał mojego wzroku, tak jak by się za to wszystko obwiniał. Powiedziałbym mu o tym, że Costa ma lekkie problemy ze zdrowiem, aleeeeeee uwielbiam patrzeć jak ktoś cierpi.
Cały czas nie było wieści o stanie zdrowia Costy, powoli zaczynałem się martwić.
- Awenger Killer, niestety nie możecie tu zostać na noc- Powiedział Another gasząc światła w lecznicy
- Ale czemu? - Spytał zdziwiony Awender
- Bo to nie hotel tłumoku i lecznica na noc jest zamknięta dla zdrowych koni- Powiedziałem zbierając się
W połowie drogi do mojej willi dogonił mnie Awenger.
- I tak o idziesz? Nie walczysz o to by móc przy niej czuwać?
- Yyy.. tak? Mam lepsze plany niż kłótnia z medykami o to czy mogę tam być
- No na pewno pójdziesz pić i przelecisz sobie jakąś klacz
- Pf... jak będę chciał to tak zrobię
- No tak tobie to na rękę, że Costa zejdzie bo jesteś jej zastępcą i wtedy władza przypadnie tobie!
W sekundzie przyparłem ogiera do najbliższej ściany klifu i lekko przydusiłem.
- Nie, nie było by mi to na rękę
- Bo w to uwierzę... miał byś władzę i nie musiał nikomu podlegać
- Co mi po tej władzy? Jak by mi na niej zależało to już dawno temu bym ją miał
- A co cie powstrzymuje?
Puściłem ogiera i ruszyłem spokojnym tempem w stronę mojej willi.
- Aaa... już rozumiem. Nasz amant się zakochał? Albo chce zaliczyć kolejną klacz....taką inną niż wszystkie
- Jak zaraz się nie zamkniesz to obiecuję ci, że rozwalę ci ten twój głupi łeb
Spojrzałem ostatni raz na niego i wzbiłem się w powietrze .

Szybowałem przed dłuższy czas w chmurach rozmyślając nad tym wszystkim... nie zależy mi na władzy, wszystko jest tak nie istotne gdy obok jest właśnie ona. Czasem mam wrażenie, że jak jej zabraknie to i ja zniknę... będę cieniem siebie.
Podleciał do mnie smok od Costy, a raczej jej były smok.
- Killer!  - Boże tylko nie ty
- Długo za mną lecisz?
- Dopiero przyleciałem
- Czego chcesz ?
- Co się dzieje z Costą ?
- Trochę gorzej się czuje... nic poważnego....tak sądzę- powiedziałem pod nosem
- Cały smoczy naród się o nią martwi. Miała o siebie dbać
- Ale Costa to Costa nic na siłę
- Tak wiem, ale masz mi jedno obiecać! Że będziesz się nią opiekował, nie zważając na nic
- Już się staram to robić
- Nie widać!
- Okey będę się bardziej starał, tylko ciężko przy niej
- Dlatego wybrałem ciebie
- Hah! Dzięki za tę nagrodę, a za razem karę
- Jeśli coś jej się stanie poważnego to ty za to zapłacisz!- Pogroził i poleciał
Ehh.. mam dość wracam do siebie.

Oczywiście u mnie pusto, ani żywej duszy. Takie życie... nie ma co narzekać. Zapaliłem w kominku, zgasiłem światła i z butelką wina rozsiadłem się na sofie....


- Killer!!! Proszę! Killer! - Głoś Costy
- Gdzie jesteś?! Costa!
- Kil....
- COSTA!!!!!
- Heh przykro mi amancie ona już nie żyje, czyż nie tego chciałeś?- Głos Awenger'a
- Wyjdź ty tchórzu!
- Hahahaha
Stałem w kompletnej ciemności gotowy na atak z każdej strony. Nagle z boku oświeciło się światło i wyłoniło ze zmroku ciało martwej Costy.
-Costa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zacząłem płakać nad jej ciałem i całować jej szyję... miałem nadzieję, że się obudzi...lecz ona z sekundy na sekundę stawała się zimniejsza.
-NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Zerwałem się z sofy jak poparzony, oddech mi wariował. Przetarłem oczy, spojrzałem na plamę rozlanego wina na dywanie i uświadomiłem sobie, że to był tylko sen. Nie miałem sił by posprzątać, wiec poszedłem do swojej sypialni i położyłem się spać. Jeszcze kilka razy sen się powtarzał....
Rano już stałem pod lecznicą i czekałem, aż ją otworzą.

Awenger


Od Costy CD opo Avenger'a

Zatkało mnie... nie wiedziałam co powiedzieć, zaczęło mnie przyduszać. W głowie miałam wielki mętlik... Chciałam mu coś powiedzieć, ale nie potrafiłam nic wykrztusić. Spojrzałam na niego z łzami w oczach. Miałam coś powiedzieć, gdy nagle przyszedł Killer. Jeszcze go tu brakowało...
- Ooo... kto postanowił wrócić- Zaśmiał się mrocznie Killer
- Tak, wróciłem. Masz coś do tego?
- Może i mam, ale zostawię to dla siebie. No chyba, że się będziesz wtrącał w nie swoje sprawy.- Killer zwrócił swój wzrok na mnie. - Costa? Ej! Costa co ci?
Patrzyłam na niego otępiale, obraz zaczął się zwężać i rozmazywać. Tętno mi przyśpieszyło... Ostatnie co widziałam to zrywającego się Killera w moją stronę. Potem nastała ciemność....

Killer 

Od Avenger'a CD Opo Costy

Usiadłem na podłodze.
-Costa, sama widzisz co się dzieje w stadzie odkąd tu jestem. - Powiedziałem popijając wodę.
-Widzę. Właśnie zauważyłam.
-Tak więc... Zastanawiam się nad odejściem. Przeze mnie w stadzie panuje dziwne napięcie. Nie to, żeby mi się tu nie podobało. Po prostu nie chcę narobić kłopotów.
Costa westchnęła i spojrzała się na mnie.
-Nie mogę cię tu zatrzymywać. Jednak gdybyś chciał wrócić to wiesz gdzie mnie znaleźć. - Mruknęła i zniknęła.
Odetchnąłem z ulgą. Nie było aż tak źle... Wybiegłem. Wyruszyłem kłusem w stronę lasu. Jeszcze raz spojrzałem się za siebie. "Żegnaj, piękna kraino" - Pomyślałem. Przekroczyłem granicę stada i ruszyłem galopem w przód. Nie wiem co mnie spotka. Zobaczymy.

*Tydzień, dwa później*

Nie mogę. Nie wytrzymam tak. Leżałem pod drzewem. Przyciśnięty do podłoża kamieniem. Gdybym chciał, zrzuciłbym go. Ale nie. Nie chciałem. Wolę tu zdechnąć!Albo jednak nie? Wstałem bez trudu i otrzepałem się z piachu. Wracam do stada. Wracam do Costy.

*W stadzie*

Znalazłem się na wzgórzu. Za chwilę, obok mnie pojawiła się Costa.
-Wróciłeś. - Powiedziała.
-Owszem. Wróciłem. Wróciłem do ciebie.
Costa zmierzyła mnie swoim wzrokiem. Na początku ulegałem temu spojrzeniu. Teraz, nie boję się go wcale.
-Jak to.. Do mnie? - Zapytała.
-Do ciebie. Przyjaciół się nie zostawia. - Uśmiechnąłem się lekko.
Costa także lekko się uśmiechnęła, jednak po chwili jej wzrok znów powędrował w ziemię.
-Ej.
-Co?
-Słuchaj, ostatnio wiele rozmyślałem.
-Nad czym?
-Bo chyba się zakochałem.
-I co? Mam klaskać? Bo nie kumam.
-Nie wiem jak jej mam to powiedzieć. Mogę na tobie poćwiczyć?
-Eh... Możesz. - Przewróciła oczami.
-Kocham cię.
-Okej, teraz idź i jej to powiedz.
-Właśnie to zrobiłem.

Costa?

sobota, 17 października 2015

Od Costy CD opo Avenger'a

Leniwe popołudnie, coraz bardziej czuć jesień. Deszcz deszcz deszcz, depresyjna pogoda. Nudy, nudy, nudy...

Ktoś puka do moich drzwi. Zrywam się by otworzyć, jeszcze na szybko ogarnęłam grzywę w lustrze. Z poślizgiem docieram do drzwi i je otwieram.
- No Hello
- O Killer, a co ty tu ...
Nie dokończyłam, a Killer już mnie całował

I nagle obudził mnie dzwonek, leniwym krokiem podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Już myślałam, że to Killer, ale był to Avenger.
- Hej, można ?
- Yyy... Tak, tak wejdź. Przepraszam za bałagan, ale spałam sobie i tak trochę nie znalazłam czasu by posprzątać
- Spoko
- Proszę rozgość się, coś do picia?
- Tak, wodę
- Coś chciałeś? Bo tak to nikt mnie nie odwiedza

Avenger

Od Costy CD opo Sonaty

- Nie no spoko, ja nie mam czasu, ale Killer będzie musiał go znaleźć- Uśmiechnęłam się złośliwie
- Ale nie chce się narzucać
- Spokooojnie
Poszłam z Sonatą do Killera
- Puk puk
- Wejść - Odezwał się zachrypnięty głos
W salonie na sofie siedział Killer i popijał whisky, wzrok miał utkwiony w okno.
- Przeszkadzamy?-Spytała Sonata
- Oczywiście, że tak. Tylko on nam tego nie powie prawda?- Odpowiedziałam na pytanie Sonaty
- I wypijmy za to- Powiedział Killer podnosząc szklankę w geście toastu. Upił trochę i niemal się krztusząc skierował wzrok na nas- Napijecie się czegoś?
- Nie dziękuję - Odpowiedziałam ponuro- Ale Sonata pewnie się czegoś napije, a jak już tak miło ją przywitałeś to możesz oprowadzić po stadzie i takie tam pierdoły. To ja lecę heyy

Sonata

czwartek, 15 października 2015

Od Avenger'a CD opo Costy

Całą noc nie spałem. Kłusowałem sobie po terenach stada. Większość czasu spędziłem na wzgórzu. Z tam tond miałem widok na callllusieńkie nasze tereny. Byłem też w jednym takim klubie...Wróciłem do domu nad ranem. Nie zdążyłem wejść do jaskini gdy usłyszałem zimny, oschły głos Killer'a.
-Cześć. - Mruknął. - Skąd wiesz o urodzinach Costy?
Odwróciłem się i widząc ogiera odechciało mi się spać.
-No...To długa historia. - Odpowiedziałem mu i zniknąłem w głębi jaskini. Killer od razu pojawił się obok.
-Gadaj. - Powiedział nerwowo i przycisnął mnie do ściany.
-No dobra...Zaglądnąłem do jej umysłu. - Wydusiłem z siebie. - I idź już...
Ogier mnie puścił. Przed wyjściem z jaskini spojrzał na mnie i powiedział :
-Nie startuj do niej. A nawet jeśli ci się uda pamiętaj, że długo nie pożyjesz.
Przemyślałem sobie jego słowa. Wcale nie startuję do Costy. Ja...Bo...Nie wiem co to za uczucie. Ale gdy jestem przy niej czuje się...Wolny..Tak jakbym nie czuł gruntu. Po prostu latał...I nie, nie posłucham się Killerka. To, że jest silniejszy nie znaczy, że będzie mi czegoś zabraniał. Jest tylko wojownikiem, a jego moce dorównują mocom Costy. Postanowiłem że się do niej przejdę.

Costa?

środa, 14 października 2015

Killer i Vivene

http://www.imagesbuddy.com/images/164/broken-heart-with-wings.jpg 

Killer i Vivene nie są już parą 

Od Killera

Byłem z Vivene już jakiś czas, ale chyba to nie była klacz dla mnie. Okey jest mroczna, ale nie ma tego czegoś co by mnie przy niej zatrzymało na zawsze. Pomimo związku dalej miałem ochotę na inne klacze, jak by mi Vivene nie wystarczała. Przecież tak nie może być bym jako zajęty ogier odwiedzał kluby nawet pięć razy w tygodniu. Może po prostu do siebie nie pasujemy? Tylko jak jej to teraz powiedzieć, by nie uznała, że traktuję ją jak ofiarę losu, albo jak zwykłą dzi*kę. Muszę pobiegać po lesie i pomyśleć.

- Wróciłem skarbie! - Obwieściłem wchodząc do mojego apartamentu
- To dobrze, bo chciałam z tobą pogadać- Oho co się stało, że Vivene chce ze mną pogadać
- Daj mi chwilę, ogarnę się tylko
Poszedłem pod prysznic by zmyć z siebie pot.
Wchodzę do salonu, a Vivene patrzy przez okno na tereny stada. Wyrwałem ją moim przyjściem z zamyślenia.
- Co chciałaś?
- Musimy porozmawiać
- To już wiem, ale coś konkretnego?
- Pewnie sam widzisz co jest między nami
Usiadłem wraz z Vivene na sofie.
- Nooo niby co?
- Taka napięta atmosfera...
- Co? Nie, zdaje ci się
- Killer czy ty mnie jeszcze w ogóle kochasz?- No super, a myślałem, że mam trochę czasu do tej rozmowy
- Vivene serio mu...- Przerwała mi
- Oczywiście, że nie. Przepowiednia się sprawdza...
- Jaka przepo... aaaa ta. Vivene serio? Wiesz no już nie czuje do ciebie tego samego uczucia co kiedyś
- O ile w ogóle je czułeś
- Weź już przestań
- Nie no spoko możemy się rozstać tak na spokojnie bez spin, co ty na to? - Say what?! Serio tak łatwo poszło
- Nie jesteś jakoś zła?
- Nie.. Wiedziałam o tym już dłuższy czas, ale myślałam, że może się zmienisz. Niestety ty się nigdy nie zmienisz, jesteś typem samotnika. Zmieni cię jedynie prawdziwa miłość... Dobra ja już sobie przyszykowałam moją starą jaskinię
- Jeśli czegoś ci zabraknie to daj znać
- Dam sobie radę. Żegnaj
Zamknąłem za Vivene drzwi i nadal nie wierząc w to co się stało przeszedłem się po moim apartamencie. Zabrała wszystko co do niej należało. Poczułem, że znowu żyje...

wtorek, 13 października 2015

Od Sonaty CD opo Killera

- Ok, rozumiem, że dużo nowych oni Cie o to pyta - uśmiechnęłam się
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie to męczące
Pożegnałam się z ogierem i pokłusowałam znaleźć jakichś przywódców, jak doradził Killer.
Kłusowałam aż do znudzenia.
Nagle zobaczyłam klacz. Przykuła moją uwagę bo nie wyglądała na zwykłego członka stada a na potomka przywódców, czy raczej samego przywódcę stada Mroku.
- Cześć, ym... to ty jesteś przywódczynią stada Mroku? Nazywam się Sonata - nie za bardzo wiedziałam jak się przywitać
- Tak, jestem Costa - odparła klacz - a o co chodzi?
- Killer kazał mi poszukać przywódczyni, ale nie o to konkretnie mi chodzi. Chciałam się zapytać gdzie mogłabym nocować i czy ktoś mógłby mnie oprowadzić po terenie stada - poprosiłam
- Ale jeśli nie masz czasu to nic nie szkodzi, przecież jesteś przywódczynią i musisz się zajmować sprawami stada, jego członkami i różnymi rzeczami. Na pewno musisz na przykład pisać notatki o stanie zapotrzebowania czy coś w tym stylu...- klacz dała mi znak żebym skończyła już nawijać
- Ojej....przepraszam, jestem dzisiaj troszkę spięta - położyłam uszy na szyi

( Costa? )

czwartek, 1 października 2015

Od Costy CD opo Avenger's

Co? Jak on się dowiedział o urodzinach... Przeraża mnie to, przecież nikt nie wie oprócz mnie Killera i rodziny.



Obudziło mnie pukanie do drzwi, u progu stał Killer z kamienną miną.
-Wzywałaś mnie
- Tak? A no tak, ale jakieś cztery godziny temu
- Eee.. no aha
- Co tak długo
- Im mniej wiesz tym lepiej śpisz słońce, to co zaprosisz mnie do środka czy mam jak bałwan stać w progu?
- Jasne wchodź, przepraszam jeszcze śpię
- Oj to śpij dalej mogę czekać
- Nieee
- A może jednak?
- Może potem, teraz musimy pogadać
- Słucham
- Mianowicie, czy ty mówiłeś komuś o moich urodzinach?
- Yyy...  nie
- To jakim cudem Avenger o nich wie?
- A bo ja wiem, nie jestem wszechwiedzący, ani wszechwidzący
- Ahh szkoda
- A no też żałuję
- Dobra to wszystko
- Ahmmm
- Emmm... chcesz coś do picia?
- Herbatę poproszę
- Herbata, jasne. Zaraz wracam
Krzątałam się w kuchni, a Killer w tym czasie podziwiał widok zza okna. Ciekawe skąd Avenger wie... to jest cholernie podejrzane. Zamyśliłam się tak nad tym tematem
- Bu !
- AA! Killer ! Ja tu z wrzątkiem stoję, a ty minie straszysz. Jesteś poważny?!
- A nie
- Właśnie widzę

Cały dzień spędziłam z Killerem, oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry, a nawet upiekliśmy ciasto. Jak nigdy nie pieczę ciast tak mnie nagle przy nim naszło, za to przy tym mieliśmy kupę śmiechu. Wieczorem jakoś nieśpieszno mu było do domu, więc nocował u mnie.

Avenger's

Od Killer CD opo Sonaty

- Killer - Przedstawiłem się z ukłonem - Uh dość ciekawym jednorożcem jesteś
- A co we mnie takiego ciekawego?
- Dość ciekawe znamiona na perłowej bieli, jeszcze potrójny róg. Heh, podoba mi się
- Okey...
- Co cię tu sprowadza?
- Ciekawość, pragnienie nowej przygody
-Ouu... poszukiwacz przygód się znalazł, a tak naprawdę?
- Nie wiem czegoś szukam
- Na przykład stada?
- Mhm
- O nie, nie zaprowadzę cię do przywódcy bo to jest ciągle. Po prostu idź w stado i sama się domyśl kto jest jak wysoko w hierarchii

Sonata 

niedziela, 27 września 2015

Od Avenger'a CD opo Costy

-No...Szczerze mówiąc to chyba nie...- Spojrzałem się na nią. Ciekawe czemu pyta? Nie mogłem się powstrzymać, od ponownego pytania :
-A czemu pytasz?
Costa spojrzała na mnie z poirytowaniem.
-Bo po prostu.
Zbliżyłem się do niej i powiedziałem na ucho :
-Jest taka jedna, która skradła moje serce. Może kiedyś zrozumie że to ona? Nie wiem...Na prawdę nie wiem. - Powiedziałem i rozpłynąłem się. Pojawiłem się w swojej jaskini. Ciemnej, jak zwykle. Założyłem na siebie "torbę" i pokłusowałem do znajomej nimfy. Ona ładnie mnie uczesała i umyła. Moja czarna sierść połyskiwała w słońcu. Skoczyłem jeszcze raz do sklepu.
-Cześć, poproszę naszyjnik. - Uśmiechnąłem się.
Kupiłem takie cudo :
 http://img.szafa.pl/ubrania/0/011748914/1347033804/wisiorek-naszyjnik-sowa-z-cyrkoniami.jpg 
Troszkę mnie to kosztowało, ale to nic. Szybko znalazłem się pod jaskinią Costy. Wszedłem do środka.
-Cześć Costa. - Uśmiechnąłem się.
-Hejka.
-Mam coś dla ciebie, z okazji urodzin. - Powiedziałem i wyciągnąłem z torby naszyjnik.
-Jaki ładny! Skąd wiedziałeś o moich urodzinach? - Zapytała podejrzliwie.
-Wiesz...mam swoje źródła.
Costa lekko mnie przytuliła, lecz po chwili odsunęła się jak poparzona.
-No..Ekhem...Mam dużo roboty. Przyjdź później. - Mruknęła.
-No okej. - Rzuciłem na odchodne.

Costa?

sobota, 26 września 2015

Od Sonaty

Kłusowałam sobie spokojnie polną dróżką. Patrzyłam na wschodzące słońce.
Jego promienie oświetlały moją sylwetkę ogrzewając mnie ciepłym dotykiem.
Jako, że była wczesna pora miałam nadzieję, że wszyscy w stadzie śpią.
- Cześć, jesteś tu nowa? - usłyszałam głos za mną
Przestraszyłam się i odbiegłam trochę w przód.
- Nie bój się, przecież nie chcę Cie skrzywdzić - powiedział
- Wybacz...przyzwyczaiłam się do samotności....nie sądziłam, że ktoś się do mnie odezwie, a zwłaszcza o tej porze - odparłam ochłonąwszy
- Jesteś tu nowa?
- Raczej nie było takiego samego konia jak ja przede mną - powiedziałam przewracając oczami ale zaraz zmieniłam temat - a ty co tu robisz tak wcześnie? I wyjdź z tych krzaków, nie mogę Cie dostrzec. Jestem Sonata, a ty?

( jakiś ogier dokończy? może być też klacz )

Nowy Członek

 http://pre07.deviantart.net/2950/th/pre/f/2012/178/3/5/3552639f3b6fb98aa62c1a2c48c4902d-d5500lj.png
Imię : Sonata
Płeć : klacz
Wiek : 2 lata
Rasa : Krew arabska z domieszką krwi błękitnej morskiej syreny
Cechy charakteru :
Sonata na ogół jest oschła ale potrafi być miła , chętnie się zaprzyjaźnia.

Podczas walki : silna, wytrwała, nie da się pokonać
Rodzina : Ojciec był ogierem arabskim czystej krwi, jej matka zaś najprawdziwszą syreną morską po której odziedziczyła moce
Historia : Sonata zaraz po urodzeniu została zesłana na ziemię gdzie opiekował się jej ojciec. Każdego dnia szkoliła swoje umiejętności aż dorosła i przemieniła swoje moce w czyste złoto. Pewnego dnia postanowiła opuścić swoje dawne stado i udała się na wędrówkę w poszukiwaniu innego. Znalazła Stado Dzikich Gór, ale ze względu na swoje pochodzenie, nie wie czy ktoś ją zaakceptuje.
Partner : kto by chciał takiego odmieńca
Nadzwyczajne umiejętności : Sonata jako, że jest córką syreny potrafi wytworzyć falę dźwiękową która zależy od jej chęci :
- hipnotyzująca
- uderzająca
- ponaddźwiękowa
Może zamienić się też w syrenę, która podwaja jej dotychczasową siłę.

Właściciel : Luna♫

czwartek, 20 sierpnia 2015

Od Costy CD opo Avenger'a

Dziwna sytuacja... Killer może zastraszać Avenger'a? Niby coś słyszałam, niby nie. Czemu Killerowi tak na tym zależy? Przecież wyjaśniliśmy sobie wiele spraw, jesteśmy tylko przyjaciółmi. Ja mu pomagam przy związku, a on pomagał mi przy moim zauroczeniu, które potoczyło się jak potoczyło. Musze może mniej rozmawiać z Killerem.

***Kilka tygodni później*** 

Dzień jak każdy inny, nudny, smutny, pusty... Postanowiłam iść biegać lecz moje plany pokrzyżowała telepatyczna wiadomość od Killera
=hej, czemu się nie odzywasz kochanie?
= hej? a jakoś tak  
= co tam?
=w sumie to nic 
= wiesz podobasz mi się 
=serio?
=tak 
=ale lol ja jestem brzydka 
=co ty gadasz jesteś seksowna 
=przestań bo się rumienie 
=mrr... musisz przy tym świetnie wyglądać
=no nie wiem 
=a ja wiem 
= tak po za moimi rumieńcami, to co u ciebie?
=a po staremu 
... 
***
Tak rozmawialiśmy całe dnie, aż pewnego wieczoru ...
=hej myszko 
=hej misiu, co tak długo się nie odzywałeś?
=a byłem na wypadzie z kolegami
=mhmm
=no i wiesz chciałbym cię przytulić i powiedzieć...
=i powiedzieć ...?
=no wiesz 
=może i wiem, ale chce byś to powiedział sam, bo może się mylę 
=i powiedzieć, że cię 
=że cię ?
= Kocham Cię, tak bardzo chciałbym ci to wyszeptać do ucha 
=eee... chyba przemawia przez ciebie alko 
=nie? to tylko 4-5 piw 
a przemawia moje serce
=wydaje ci sie 
=nie 
=wow nie wiem co powiedzieć 
=czemu?
=bo to nie może być prawda 
= ale jest 
Ku*wa kocham cię!
***gdy wytrzeźwiał***
= możesz mi wyjaśnić wczorajsze wyznania?
=nie ma co wyjaśniać 
= jak nie?
=to nic takiego
=fajnie.. czyli tak sobie dla śmiechu?
=nie
=to co? gubię się 
=nie gub się 
= to powiedz o co chodzi 
=może kiedyś 
= kiedy ?
=zobaczymy 
***
= hej jak tam kolejna impreza?
= a świetnie, porozmawiałem szczerze z dwiema osobami 
= tak? i co też im mówiłeś, że je kochasz?
=nie... lol
=te kocham cie było kłamstwem?
=nie wiem 
=jak to nie wiesz?
=no nie wiem
=ohhh...pa

Tak jakoś musiałam się nauczyć żyć z tym wszystkim co się dowiedziałam. Cud, że nie zwariowałam... tu mówi, że mu się podobał i mnie kocha tu, że nie wie. Po prostu postanowiłam z tym nic nie robić, może samo się rozwiąże, może sobie kogoś znajdę i zapomnę, albo rozpie**oli mnie od środka i będę sama jak zawsze, do tego z rozwalonymi myślami. 

Biegałam po lesie by się rozładować, nagle ktoś biegł równo ze mną.
- hej ?
- no wreszcie mnie zauważyłaś
-długo tak ze mną biegniesz?
-no dość długo 
-przepraszam, że cię nie zauważyłam 
-nie no spoko 
-co tam? podoba ci się w stadzie?
-tak, bardzo, a powiedz mi co się stało, że tak już nie widzę przy tobie Killera?
-a nie no nic, tylko ja nie mam czasu na spotkanie z nim 
- nie utrzymujecie już kontaktu?
- nie no czasem  rozmawiamy telepatycznie - taaa czasem, raczej całe dnie nawet teraz, ale mu o tym oczywiście nie powiem 
- aha
- jak już się za klimatyzowałeś w stadzie to pewnie poznałeś jakieś klacze, może masz jakąś na oku?
-czemu pytasz?
- tak jakoś ostatnio jestem ciekawską duszyczką- nie wiem czemu o to go pytam, po prostu chce wiedzieć i tyle 

 Avenger'a