- Nie jesteśmy ze sobą długo, ale i tak wiesz co lubię najbardziej... - odparłem spoglądając na książki. - Na prawdę, dziękuję za to wszystko, jednak dziś ty jesteś najważniejsza. Może zasiądziemy przy kolacji? - zapytałem cicho.
Zaśmiała się cicho i kiwnęła głową.
Prowadziłem ją na odludne tereny stada. Nikt tu jeszcze nie bywał, czysta natura, przez nikogo nie naruszona. Zapadała powoli noc, jednak wiedziałem jak wrócić z powrotem. Na brzegu jeziora, rozłożony był koc i stół. Klacz miała cały czas zakryte oczy przez chustę. Gdy dotarliśmy na miejsce, odwiązałem szal, a naszym oczom ukazała się piękna Droga Mleczna, a po drugiej stronie nieba, Zorza Polarna.
< Costa? >