Wybrałem najładniejsze kamienie i pognałem z powrotem. Swymi mocami je wyszlifowałem i dodałem kilka drobiazgów. Pogalopowałem do Costy. Przechodziła obok pól. Stanąłem na przeciw niej i powiedział uśmiechając się:
- Wesołych Świąt.
Podałem jej naszyjniki. Wyglądały tak:
- Mógłbym dać ci jeden, ale nie wiedziałem który wybrać...
< Costa? >