Wybrałem
się na wieczorny spacer. Tego dnia powietrze było świeże i jak na zimę
było ciepło. Usłyszałem krzyki. Zerwałem się do galopu. Zauważyłem jakąś
klacz leżącą na ścieżce. Podbiegłem do niej jak najszybciej umiałem.
Cała krwawiła i była w spe*****. Fuj. Kiedy bliżej przyjrzałem się
klaczy zauważyłem, że to była Doza!
- Doza?! Żyjesz??? - Żyję... - powiedziała cicho Wziąłem ją szybko na grzbiet i pobiegłem z nią do Anothera. ( Another? ) |
|