-
Ale zrozum... Ja nie chce rozpowiadać o tym. Ja chcę...No wiesz... Żeby
czuła się bezpiecznie. U mnie, albo u moich rodziców, będzie
bezpieczna. A ja chcę się odegrać na tym , który dopuścił się do tego.
- A to ja już wiem co tu się groi..... - zamyśliła się - zakochałeś się... - Co?! Nie... To ja już muszę iść. Pobiegłem do Dozy. Na drzwiach znowu wisiała kartka: " Radzę ci, pilnuj jej. Ja w każdej chwili mogę się zjawić..." Wszedłem do jaskini. Doza spała. Gdy podszedłem żeby ją przykryć, obudziła się. - Och... Ja już pójdę... - powiedziała. - O nie moja droga. Another kazał ci leżeć. Już ci zrobię zioła. - Ale... - Nie ma żadnego ale! Posłusznie się położyła. - Dastan... Dziękuje ci że... Że się mną opiekujesz. - Och nie ma za co. Proszę - podałem jej zioła Doza dokończ |
|