wtorek, 24 grudnia 2013

Od Deadlocka CD opo Mariss

- Może jakoś romantycznie spędzimy dzisiejszy wieczór?
- Co proponujesz?
- Nie wiem, może jakaś kolacja i... coś jeszcze
- Z miłą chęcią
- O której?
- Wieczorem, przed zachodem słońca
- Dobrze, a gdzie?
- Tu w naszej jaskini.
Poszedłem się przygotować. Zaglądnąłem do World 'a i zapytałem o to, czy pomoże mi się ogarnąć. Zgodził się.
- Chcesz jakąś fryzurę? - zapytał
- No weź przestań
- Koreczki? Proszzzę
- Nie!
- No dobra. Rozczesać ci grzywę i ogon?
- Tak...
W tym czasie kiedy ogier mnie czesał - ja myłem kopyta. Później wskoczyłem w wodospad. Wysuszyłem się i przeczesałem grzywę. Przed zachodem słońca przyszedłem do jaskini. Mariss przyszła po chwili. Miała pięknie zapleciony ogon,
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhUQTuJDX1HTN9ebYAGt-AepQIRKjNwHV65Ldd4agFJ4uz7KVBXGmX8cLE8r6nGfCpjDu38gmPr39sPixKFoa8uEDJJVpyHBrkrGmpXbj4TxNCltcCqWneWp_NGY3SkppamlQeGxsQ4abHh/s1600/DEMO_Tail_braid.jpg
a jej grzywa powiewała na wietrze, który był dziś mocny. Stała obok mnie wpatrzona w zachód.
- Pięknie wyglądasz, z resztą jak zawsze
- Szkoda, że codziennie mi tego nie mówisz - zachichotała
Obejrzeliśmy kawałek zachodu słońca w milczeniu. Później, na tle pomarańczowo - różowego nieba, które sprawiało romantyczny nastrój zaczęliśmy się całować. Najpierw takie malutkie, delikatne pocałunki, później stały się namiętne i gorące. Klacz odbiegła i położyła się w jaskini.
- No, może nie na oczach innych koni - powiedziała
Ja pobiegłem do niej i położyłem się obok. Zaczęliśmy się jeszcze namiętniej całować niż jak siedzieliśmy. Myślałem, że wybuchnę. To było takie fajne uczucie. Całowaliśmy się coraz namiętniej. Robiło się coraz bardziej gorąco ( choć była zima x] ). W końcu to zaszło tak daleko. Robiliśmy ,,TO'' całą noc. Klacz była podniecona, ze hu hu.

( Mariss ;O; )