- Jak? Jak to!? - zapytałem zrozpaczony
- Tak to... - powiedziała zasmucona
- Nie da się tego jakoś leczyć?! Słyszałem o wielu przypadkach i się dało.
- Nie wiem, wiesz... możemy spróbować.
- Choć do Anothera. Proszę.
No więc poszliśmy. Another potwierdził to, że jest bezpłodna i stwierdził, że można to leczyć zastrzykami. Musielibyśmy chodzić do niego co 2 tygodnie przez pół roku. Na szczęście Mariss się zgodziła. Another dał jej pierwszy zastrzyk. Nie był bolesny, przynajmniej tak mówiła mi ukochana.
( Mariss? )
- Tak to... - powiedziała zasmucona
- Nie da się tego jakoś leczyć?! Słyszałem o wielu przypadkach i się dało.
- Nie wiem, wiesz... możemy spróbować.
- Choć do Anothera. Proszę.
No więc poszliśmy. Another potwierdził to, że jest bezpłodna i stwierdził, że można to leczyć zastrzykami. Musielibyśmy chodzić do niego co 2 tygodnie przez pół roku. Na szczęście Mariss się zgodziła. Another dał jej pierwszy zastrzyk. Nie był bolesny, przynajmniej tak mówiła mi ukochana.
( Mariss? )