Przekręciłem łeb szurając po ziemi. Cmoknąłem ją. Degrassi sie zaśmiała.
- Ależ ty masz cudne oczęta słonko - uśmiechnąłem się.
Odgarnęła grzywkę.
- A dziękuje.
- Nie ma za co- zaśmiałem się.
- A ty cudnie leżysz na ziemi - powiedziała z uśmiechem.
- A dziękuje - powiedziałem udając powagę, po czym znów utonąłem w jej oczach.
<Degrassi?>