wtorek, 24 grudnia 2013

Od The end of the world 'a CD opo Lady M.


- Kim?
- Sam nie wiem - powiedziałam
- A inaczej?
- No takim kimś do to towarzystwa, do zabawy, do pocieszania itp...
- To znaczy przyjacielem?
- Nie, już dawno byliśmy przyjaciółmi, teraz coś więcej... - odpowiedziałem z uśmiechem
- Nie wiem... partnerami?
- Za daleko
- Może najlepszymi przyjaciółmi?
- E tam, jeszcze trochę dalej
- Chłopakiem i dziewczyną?
- O tak... może być - odpowiedziałem z uśmiechem
- No to mój chłopaku, co będziemy dziś robić? - zaśmiała się
- No moja dziewczyno... nie wiem. Może jakiś romantyczny spacer po stadzie, żeby każdy wiedział, że jesteśmy razem?
- Pewnie, pewnie.
Poszliśmy więc na spacer. Ja zagadałem do Costy. Chciałem zorganizować koncert dla Lady. Zgodziła się.
- Zaraz wrócę - powiedziałem i dałem buziaka Lady. Pogalopowałem po bukiet róż. Koncert już się zaczął, jak wróciłem. Na scenie śpiewała Zoey i Serenity. Przed sceną stały wszystkie konie ze stada. Kiedy piosenkarki skończyły ja wbiegłem na scenę.
- Chciałem Wam coś ogłosić, a mianowicie to, że Lady jest moją dziewczyną. Lady! Choć tu do mnie! - wypowiedziałem przez mikrofon. Klacz przyszła zarumieniona. Ja podałem klaczy kwiaty i zapytałem się:
- Lady, czy zostaniesz moją partnerką? Będziemy żyć razem w zgodzie, miłości i radości.

( Lady? ;O; )