- Kim?
- Sam nie wiem - powiedziałam - A inaczej? - No takim kimś do to towarzystwa, do zabawy, do pocieszania itp... - To znaczy przyjacielem? - Nie, już dawno byliśmy przyjaciółmi, teraz coś więcej... - odpowiedziałem z uśmiechem - Nie wiem... partnerami? - Za daleko - Może najlepszymi przyjaciółmi? - E tam, jeszcze trochę dalej - Chłopakiem i dziewczyną? - O tak... może być - odpowiedziałem z uśmiechem - No to mój chłopaku, co będziemy dziś robić? - zaśmiała się - No moja dziewczyno... nie wiem. Może jakiś romantyczny spacer po stadzie, żeby każdy wiedział, że jesteśmy razem? - Pewnie, pewnie. Poszliśmy więc na spacer. Ja zagadałem do Costy. Chciałem zorganizować koncert dla Lady. Zgodziła się. - Zaraz wrócę - powiedziałem i dałem buziaka Lady. Pogalopowałem po bukiet róż. Koncert już się zaczął, jak wróciłem. Na scenie śpiewała Zoey i Serenity. Przed sceną stały wszystkie konie ze stada. Kiedy piosenkarki skończyły ja wbiegłem na scenę. - Chciałem Wam coś ogłosić, a mianowicie to, że Lady jest moją dziewczyną. Lady! Choć tu do mnie! - wypowiedziałem przez mikrofon. Klacz przyszła zarumieniona. Ja podałem klaczy kwiaty i zapytałem się: - Lady, czy zostaniesz moją partnerką? Będziemy żyć razem w zgodzie, miłości i radości. ( Lady? ;O; ) |
||