środa, 25 grudnia 2013

Od Shanti

Cwałowałam przed siebie. Nie dałabym im rady. To było straszne. Nagle napotkałam wielką skałę. Byłam otoczona. Z jednej strony stała skała, a z drugiej wilki. Wzięłam rozbieg. Przeskoczyłam nad rozwścieczonym stadem i puściłam się cwałem w drugą stronę. Wzniosłam się w powietrze i uderzyłam moim wzrokiem prosto w watahę. Wszystkie zdychały w męce, bo z daleka było słychać ich piski i jęki. Księżyc świecił jak nigdy dotąd. Noc stała się dniem, ale z ciemnym niebem i zamiast słońca na nim zawieszony był księżyc. Gwiazdy świeciły niczym miliony świec na granatowym obrusie. Na tle światła, w oddali ujrzałam jaskinię. Zleciałam do niej, by ją obejrzeć i ocenić, czy nie nadaje się przypadkiem do zamieszkania. Była ona przestronna i ładna. Położyłam się wygodnie i zasnęłam. Rano obudził mnie mój mały towarzysz, Foxy. Miał rudobrązową sierść z białym krawatem na środku. Podniosłam się i wypoczęta pokłusowałam do wyjścia. Zauważyłam przechadzającego się konia.
- Hej! - zawołałam i podbiegłam energicznie do niego. Była to siwa klacz. Wyglądała na mój wiek.
- Mogę dołączyć do stada? - zapytałam
- A skąd wiesz, że mam stado? - zapytała zaciekawiona
- Mam swoje sposoby. - odpowiedziałam na zadane pytanie
- No dobra. Witaj w stadzie dzikich gór. - powiedziała markotnie
- Mam zagospodarowaną tutaj jaskinię. Mogę w niej zamieszkać?
- Co prawda, znajduje się poza granicami stada, ale jest oddalona tylko o kilka metrów. Pewnie, że możesz tu zamieszkać.
- Dzięki - powiedziałam i pokłusowałam na łąkę. Moją uwagę zwrócił pewien ogier, który wywołał deszcz gwiazd. Spadło ich tylko kilka, co nie spowodowało aż tak dużych zniszczeń. Podbiegłam do niego.
- No, no, no. Widzę, że ktoś się uczy jak opanować swoje moce, tak?
zapytałam chichocząc pod nosem
- No, tak się składa, że ja się urodziłem w kosmosie i miałem zostać bogiem, ale nie zachowywałem się godnie więc wygnali mnie na Ziemię.
- Dlaczego wszystko mi wygadałeś?
- Nie wiem...

< Etiam? >