Siedziałem kolejny tydzień w dolinie śniegu, próbowałem osiągnąc
maksymalny poziom skupienia i odkryć sposób na tajemne zaklęcie lodu, w
końcu mi się udało, ale odkryłem że nie wychodzi mi ono za dobrze bo nie
specjalizuję się w tym...Wstałem z ziemi cały w lodzie, po miesiącu
spędzonym w samotności można zamarznąć na kość, kiedy byłem już nad
rzeką Nai obejrzałem się w poszukiwaniu Kirke, nigdzie jej nie było.
Pobiegłem szybko na łąkę zobaczyłem tam jakąś klacz, chyba była w
stadzie światłości ale nie byłem pewny. Kiedy mnie zobaczyła zaczęła się
powoli cofać w stronę swojego stada, podbiegłem do niej.
-Co tutaj robisz?- spytałem wrogo (jak widać już nie byłem takim miłym ogierkiem..cóż Kirke dopięła swego)
-Ja?
-Nie wiesz co ja!
-Ej nie wrzeszcz na mnie!- uderzyła kopytem o ziemię
-Jesteś na terenie stada Mroku więc pytam się co tutaj robisz!?
-...
-Czyżbyś była szpiegiem?- uśmiechnąłem się wrednie
(Laila?)