- Coś zjeść? - zapytałam. - Nie mamy za dużego wyboru. - zaśmiałam się po chwili.
- No wiesz, możemy spróbować czegoś więcej niż trawy... Czy siana. - mówił wstając, a ja zaraz po nim.
- Chodźmy na tereny ludzi i zobaczmy, co tam jadają. - zaproponowałam.
- Nie wiem czy uzyskamy zgodę. - odparł.
Zastanowiłam się chwilę. Kiedyś miałam do czynienia nie tylko z ''normalnym'' jedzeniem.
- Mam pomysł. - oznajmiłam nagle. - Kiedyś jadłam duriana. Powinien rosnąć w okolicy pustyni.
- Jak smakuje? - zapytał.
- Aaaa... To zobaczysz. - uśmiechnęłam się. - Chodź.
Dotarliśmy na miejsce. Moje przeczucia były dobre, na drzewie rosły już
dojrzałe duriany. Sama tego bym nie spróbowała... Owoce same w sobie są
ohydne i tak samo smakują. Od razu się od nich wymiotuje...
< Val? >