Zmrużyłem oczy, by bardziej przyjrzeć się burzy. Nadciągała ona jakoś... bardzo szybko.
- Cyklon... - wymamrotałem pod nosem.
- Jaki cyklon? - zapytała klacz nie odrywając wzroku od chmur.
- Zjawisko pogodowe, któremu towarzyszy opad deszczu... Zawsze możemy też znaleźć się w Oku Cyklonu...
Po chwili nad nami znalazła się ogromny obłok. Cofałem się po woli... Potem cwałem ruszyłem w kierunku jaskiń.
- Prędzej! - krzyknąłem przeskakując konar drzewa.
Klacz ruszyła prędko w moją stronę.
Po chwili znajdowaliśmy się w jaskini. Był tam wykopany tunel w który się wcisnęliśmy.
- To już szczyt wszystkiego... - mówiłem cicho.
- Co się dzieje? - zapytała szeptem.
- Huragan... Najlepsze jest to, że siedzimy pod ziemią... Może przeżyjemy, może nie.
- Dzięki za pocieszenie.
< Laila? >