Zobaczyłem, że po białej klaczy spływają gorzkie łzy. Nie jestem zbyt dobry w sprawach rodzinnych. Podeszłem do niej.
- Wiem, że nie moja. - powiedziałem troskliwie.
- To dlaczego jeszcze tu jesteś? - zapytała się mnie ze łzami w oczach. - Wiem, że jesteś tchórzem.
Uśmiechnąłem się.
- No, nareszcie ktoś zna moją osobowość.- zaśmiałem się. - Jestem też
ciekawski, i lubię pocieszać. Chociaż nie jestem w tym dobry.
Mascared lekko się uśmiechnęła.
- A to kto, jeśli mogę spytać? - wskazałem na hologram.
- Przecież nas podschłuchiwałeś, powinieneś wiedzieć! - odparła klacz.
- Na starość słuch mi szwankuje... - próbowałem nie zmieniać wyrazu twarzy.
Chwila ciszy.
- Kłamiesz! - piękna klacz szturchnęła mnie lekko. - Jesteś tylko rok o de mnie starszy, po za tym masz świetny słuch.
< Mascared, dokończ? >