- Już muszę iść . Cześć - powiedziała.
- Zaczekaj.... Odprowadzę cię.
- No dobra.
Odprowadziłem ją. Pożegnałem się i sam poszłem się położyć.
Rano, raniuśko zjawiłem się z różami w pysku u Dozy. Nie potrafiła się wyrazić.
- Pójdziemy na spacer ? - zapytałem, a klacz przytakneła głową.
Zabrałem ją do lasu. Chwile chodziliśmy. W końcu zapytałem :
- Dozo..... Czy chciałabyś zostać moją partnerką ?
Doza ?