Obracając
się zauważyłam Killera. Odwróciłam się i zjadałam pyszną, zieloną,
wiosenną trawę. Kątem oka widziałam, że Killer chce do mnie podejść, ale
się wstydzi. Chichotałam do siebie w myślach zajadając trawę.
Podniosłam dumnie łeb, by zobaczyć co szeleści w krzakach. Nie dojrzałam
tam nic, więc na wszelki wypadek odsunęłam się od krzaków. Killer
przestępował z nogi na nogę. Raz stawiał jakąś do tyłu, a po sekundzie
się cofał.
- Ojeje. Killerek się boi do mnie podejść. Nie bój się, nie zjem cię. Killer zrobił kilka kroków w przód i zatrzymał się zaledwie metr ode mnie patrząc mi prosto w oczy. - Ja się ciebie boję? - Tak... ty się mnie boisz... albo i wstydzisz... <Killer?> |
|