- Ja należę do stada światłości. - lekko się uśmiechnęłam.
Nie wiem czemu, ale krzywo patrzałam na konie z przeciwnego mi stada. Mogli się do tego przyczynić "rodzice zastępczy", którym zostałam oddana na wychowanie, bo już od młodych lat przyswajali mi nienawiść do mroku, a szczególnie dla tej wiedźmy... Kirke.
- A może pójdziemy na spacer? - zaproponował.
Zgodziłam się niechętnie, ale ogier wydawał się być miły. Chwilę rozmawialiśmy i podziwialiśmy uroki tutejszej okolicy.
- Powiedz mi jedno...-zaczęłam.- Czemu tak miły i spokojny ogier jak ty należy do stada mroku?- zapytałam, bo nie wytrzymałabym z ciekawości.
( Teo?)