piątek, 3 stycznia 2014

Od Avokado CD opo Mascared

Patrzałem jak krople deszczu powoli upadają z hukiem na zgniłozieloną trawę. Nie byłem wśród koni. Zawsze muszę być wśród nich, ale gdy mnie niema, zaczynam wariować. Nie wiem, jak wytrzymałęm te parę tygodni bez towarzystwa. Aby nie zwariować zacząłem robić coś, co robię bardzo rzadko. Intensywnie myśleć.
,,Jestem dziś w paskudnym humorze. Fakt - dołączyłem do stada, ale zamierzałem zrobić coś innego. Do tego ta ulewa. Krople deszczu spadały z nieba jak pijane.( wybaczcie mi za tę porównanie) Zostałem sam. Nie wiem, gdzie gdzie jest reszta. Uech... Gdzie jest Another? Znam tylko jego. Często bywa w klinice, więc może tam jest?'' Nie wiedziałem jednak, gdzie ona jest. Rozejrzałem się i zobaczyłem klinikę. Nareszcie! Cicho do niej podeszłem. Krople deszczu spadały na moją sierść. Byłem mokry, a nie lubię wody. Zignorowałem ten fakt.
- Nie posiadasz tak wielkiej mocy! - ktoś wstał gwałtownie.
- A ja posiadam... Moc jedzenia jest potężna - powiedziałem pod nosem.- Zwgłaszcza, gdy podzczas wojny, rzuci się we wroga ziemniakiem.
Ojej, o co chodzi? Czy to Another? Wątpie. Przyłożyłem jeszcze ucho do ciemnobrązowych drzwi. Były z dębu. Usłyszałem tylko pojedyncze ciche głosy, chociaż może to były szepty?
- Elektrokineza. Wiele magicznych zwierząt ją posiada... Ty też, ojcze
Z tej krótkiej wypowiedzi wiedziałem, że w środku jest ojciec jakiegoś kunia. Pot mi zaczął kapać z czoła. Coś złego zaraz się wydarzy. Oparłem się o drzwi i nagle... Otworzyły się. Z hukiem upadłem na jasnoniebieską podłogę.
- A ty, to kto? - powiedział ktoś nagle.
- Jestem superman. - odpowiedziałem. - Idę właśnie uratować świat.
< MascareD, dokończ?  >