czwartek, 2 stycznia 2014

Od Eddiego CD opo Zoey

Byłem bardzo szczęśliwy , że nawet na tak małą chwilę widziałem Zoey . No nic pozbierałem się i skierowałem ku zakonowi . Czułem , że ktoś za mną idzie .
- Eddie ? - Zawołał Ezio
- No nie jeszcze ty ...
- Jak chcesz mogę iść , ale ty popełnisz wielki błąd
- Co ty wiesz ?! Idź sobie te mądrości źrebakom przekazywać !
Ezio uciekł , ale za mną ktoś nadal szedł . Odwróciłem się i zobaczyłem znowu tego konia z znakiem .
- Ty...
Zmieniłem się w assassin'a by przy jego ucieczce już go zabić . Ku mojemu zdziwieniu koń przemienił się w człowieka , ale ni byle jakiego . To była Aveline
- Eddie ! Nie wiem dlaczego chcesz się zabić , ale to ci nie da spokoju . Będziesz cierpieć przy zabijaniu . Bo w zakonie robią to boleśnie .
- I dobrze !
- Zrozum ten ból zostaje nadal nawet po śmierci .
- Wiesz co ?! NIE OBCHODZI MNIE TO !!!
Aveline chciała do mnie podejść , ale jej na to nie pozwoliłem . Czym prędzej chciałem już być w zakonie . Gdy wyszedłem z lasu ujrzałem twierdzę zakonu .

- To Eddie ... szybko przyszło szybko poszło . Tylko miłość - Powiedziałem sam do siebie
Pewnym krokiem przekroczyłem bramę która się od razu za mną zamknęła . Słyszałem , że to miejsce jest tak potężne , że nie da się go sforsować . Szedłem długim korytarzem , aż dotarłem do wielkiej pustej sali .

Tu też drzwi się za mną zamknęły . Na tronie pojawił się kosiarz i kłęby czarnego dymu . Coś jak mgła .
- Eddie podejdź
Podszedłem bliżej .
- Czego chcesz ?
- Byś mnie zabił . Jak najmożliwiej boleśnie .
- Dlaczego ?
- Nie daje rady już z życiem
- Spełnię twoje życzenie
Kosiarz wstał i mocą mnie podniósł . Poczułem jak coś we mnie jest i zaczyna rosnąć . Poczułem ból mocny ból w każdym milimetrze ciała i koniec ........... Chociaż wpadła do pokoju Zoey .

Zoey dokończ