- Jestem twoją córką. - wydusiłam.
Ogier rzucił papiery i zaśmiał się.
- Nie mam dzieci. - spojrzał na mnie, jak na wariata.
Podniosłam brwi i wstałam.
- Beautful Soul. Kojarzysz? - zapytałam.
- Tak, moje była partnerka. - odparł bez zająknięcia.
- Soul to moja matka. Ty jesteś moim ojcem.
- Nie jestem jakoś specjalnie przekonany...
- Tak? No to weźmy fakt, że kilka dni temu, Soul wysłała posłańca do ciebie. Przesyłka to mała skrzynka ze zdjęciami i rzeczami, które kiedyś miały dla was ogromne znaczenie. Nadal nie do ogarnięcia? Znam twoją historię. Twoi biologiczni rodzice ciebie nienawidzili. Armanda i Remus... Nigdy im nie wybaczyłeś. Opiekę nad tobą sprawowała ciotka i wuj. Niestety nie znam ich imion. Jako źrebię poznałeś mizerną klacz, która przechodziła prawie to samo co ty, lecz tylko jej ojciec ją maltretował.
- Brednie... Któryś z koni ci o tym powiedział?
- A wyobraź sobie... że nie. Co mam jeszcze zrobić, test na to, czy jesteś moim ojcem?!
- Nie nakręcaj się tak...
- A może co ci rozświetli umysł...
Spojrzałam na mały długopis leżący na biurku. Podniosłam go delikatnie i przeniosłam obok mnie. Uniosłam jedną z brwi i uśmiechnęłam się lekko.
- Tą moc ma wiele koni... - wzruszył ramionami.
- Ale niewiele z nich ma moce jak psychokineza, ektoplazma czy poltegreist...
- Mogłaś to sobie zmyślić, świat teraz jest dziwny.
- Ektoplazma to zdolność widzenia duchów i ich rozpoznawanie. Chcesz się przekonać, że posiadam takową moc? Ależ proszę cię bardzo... Potrafisz wyczuwać obecność duchów i je częściowo rozpoznawać?
- Czasem ma wrażenie, że coś jest w pokoju, chociaż jest pusty. Jeśli się już upewniam, że to duch, to go choćby trochę rozpoznaję.
Zmarszczyłam oczy, a potem je zamknęłam. Zaczęłam coś mruczeć pod nosem. Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Moim oczom ukazały się przeźroczyste postacie. Słyszałam ich mowę, jak rozmawiają.
- W pokoju jest moja babcia, od strony matki... - zaczęłam. - Jest jeszcze kilka koni ze stada, czyli Milly, Liver, Mistral, Cloud, Funk, Silent oraz Elicious. Konie te rozmawiają ze sobą o Soul...
Ogier nieco się zdziwił.
- Też wyczuwam ich obecność... Nie znam wszystkich członków stada twej babci, ale ich kojarzę.
- A teraz moc poltegreistu...
Spojrzałam na lampkę stojącą na biurku i pomyślałam o byle jakiej piosence. Nagle zaczęła wydobywać się z niej cicha muzyka.
- Soul miała tą moc, pamiętasz? Wschód słońca, ty i ona... Mama ma też piękny głos, który też po niej odziedziczyłam... - mówiłam nie spuszczając w lampy wzroku. - Nie muszę patrzeć na przedmiot. Wystarczy, że pomyślę o jakimś dźwięku, od razu będzie mi on posłuszny. A jeśli chodzi o psychokinezę...
- Nie posiadasz tak wielkiej mocy! - wstał gwałtownie.
- Na pewno?
Spojrzałam przez szybę na niebo. Po chwili, ''przybiegła'' mała chmurka. Nagle w środek polany walnął jeden, ogromny piorun.
- Elektrokineza. Wiele magicznych zwierząt ją posiada... Ty też, ojcze.
Niespodziewanie otworzyły się drzwi i do środka wszedł kary ogier.
< Avokado? >
Ogier rzucił papiery i zaśmiał się.
- Nie mam dzieci. - spojrzał na mnie, jak na wariata.
Podniosłam brwi i wstałam.
- Beautful Soul. Kojarzysz? - zapytałam.
- Tak, moje była partnerka. - odparł bez zająknięcia.
- Soul to moja matka. Ty jesteś moim ojcem.
- Nie jestem jakoś specjalnie przekonany...
- Tak? No to weźmy fakt, że kilka dni temu, Soul wysłała posłańca do ciebie. Przesyłka to mała skrzynka ze zdjęciami i rzeczami, które kiedyś miały dla was ogromne znaczenie. Nadal nie do ogarnięcia? Znam twoją historię. Twoi biologiczni rodzice ciebie nienawidzili. Armanda i Remus... Nigdy im nie wybaczyłeś. Opiekę nad tobą sprawowała ciotka i wuj. Niestety nie znam ich imion. Jako źrebię poznałeś mizerną klacz, która przechodziła prawie to samo co ty, lecz tylko jej ojciec ją maltretował.
- Brednie... Któryś z koni ci o tym powiedział?
- A wyobraź sobie... że nie. Co mam jeszcze zrobić, test na to, czy jesteś moim ojcem?!
- Nie nakręcaj się tak...
- A może co ci rozświetli umysł...
Spojrzałam na mały długopis leżący na biurku. Podniosłam go delikatnie i przeniosłam obok mnie. Uniosłam jedną z brwi i uśmiechnęłam się lekko.
- Tą moc ma wiele koni... - wzruszył ramionami.
- Ale niewiele z nich ma moce jak psychokineza, ektoplazma czy poltegreist...
- Mogłaś to sobie zmyślić, świat teraz jest dziwny.
- Ektoplazma to zdolność widzenia duchów i ich rozpoznawanie. Chcesz się przekonać, że posiadam takową moc? Ależ proszę cię bardzo... Potrafisz wyczuwać obecność duchów i je częściowo rozpoznawać?
- Czasem ma wrażenie, że coś jest w pokoju, chociaż jest pusty. Jeśli się już upewniam, że to duch, to go choćby trochę rozpoznaję.
Zmarszczyłam oczy, a potem je zamknęłam. Zaczęłam coś mruczeć pod nosem. Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Moim oczom ukazały się przeźroczyste postacie. Słyszałam ich mowę, jak rozmawiają.
- W pokoju jest moja babcia, od strony matki... - zaczęłam. - Jest jeszcze kilka koni ze stada, czyli Milly, Liver, Mistral, Cloud, Funk, Silent oraz Elicious. Konie te rozmawiają ze sobą o Soul...
Ogier nieco się zdziwił.
- Też wyczuwam ich obecność... Nie znam wszystkich członków stada twej babci, ale ich kojarzę.
- A teraz moc poltegreistu...
Spojrzałam na lampkę stojącą na biurku i pomyślałam o byle jakiej piosence. Nagle zaczęła wydobywać się z niej cicha muzyka.
- Soul miała tą moc, pamiętasz? Wschód słońca, ty i ona... Mama ma też piękny głos, który też po niej odziedziczyłam... - mówiłam nie spuszczając w lampy wzroku. - Nie muszę patrzeć na przedmiot. Wystarczy, że pomyślę o jakimś dźwięku, od razu będzie mi on posłuszny. A jeśli chodzi o psychokinezę...
- Nie posiadasz tak wielkiej mocy! - wstał gwałtownie.
- Na pewno?
Spojrzałam przez szybę na niebo. Po chwili, ''przybiegła'' mała chmurka. Nagle w środek polany walnął jeden, ogromny piorun.
- Elektrokineza. Wiele magicznych zwierząt ją posiada... Ty też, ojcze.
Niespodziewanie otworzyły się drzwi i do środka wszedł kary ogier.
< Avokado? >