Usłyszałem
tylko krzyki Elzy. To były wilki !!! Szybko użyłem najmocniejszego
zaklęcia i ochroniłem krwawiącą Elze. Tych wilków było coraz więcej.
Rzuciłem ostatnie zaklęcie jakie mogłem i przeteleportowałem nas do
mnie.Elza krwawiła i to strasznie.
- Feivel.... boli - mówiła - Już, już teraz trochę zapiecze. - wyciągnołem spod szpary mały woreczek z proszkiem. - Co to ? - zapytała. - To jest taki proszek, który podarowała mi kiedyś babcia, od strony mamy. Zacio to trochę zapiecze więć zaśnij zęby , ale pomoże na pewno. Uśmiechnełą się do mnie. A ja nasypałem trochę proszku na jej nogę. - Ałłłłł !!! - krzyczałą. - Spokojnie..... JUż ? - Tak.... - Teraz musisz poleżeć, zostaniesz u mnie na noc, dobrze ? - Dobrze. Elza? |
|