Ruszyliśmy więc raźnym krokiem do lasu. Humory nam dopisywały i po
chwili rozmawialiśmy swobodnie o... wszystkim. Na ziemi leżały jeszcze
resztki śniegu. Wszędzie było pełno błota.
- Lubisz szaleś? - spytałem.
World zrobił zdziwiona minę.
- Może tak błotna kąpiel? - zaśmiałem się.
Nie czekając na odpowiedź ruszyłem tak, by wpaść w poślizg. Trochę mi to
nie wyszło i potknąłem się o własną noge. Przeturlałem się przez błoto i
w rozkroku wpadłem w zaspę. Wstałem, otrząsnąłem sie i zaśmiałem.
- Dawaj! Teraz ty!
World?