Po całym incydencie z Costą udałem się do Shanti z ogromnym bukietem kwiatów .
- Puk ! puk !
- Kto tam ? - Usłyszałem zapłakany głos Shanti
- Oj .. piękna czemu płaczesz ?
- Bo ciebie ciągle nie ma !
- Ale teraz jestem ... Wiem to było głupie . Przepraszam cię , kochanie ...
- Czy ty powiedziałeś do mnie kochanie ?
- Tak ... bo jesteś moim skarbem i gdyby ktoś mi cię zabrał to go zabiję . Zdobędę jakoś na to przyzwolenie i go zabiję . Nie chcę cię ranić .
Shanti rzuciła mi się w ramiona .
- Jak dobrze , że wróciłeś
- Też się z tego cieszę
Pocałowałem ją raz , jeszcze raz , jeszcze raz , a każdy pocałunek był szczery i coraz dłuższy . Za kolejnym razem już całowaliśmy się nieustanie . Tak bardzo ją kocham ...
Shanrti