niedziela, 11 maja 2014

Od Ruth CD opo Veyrona


Początkowo ani trochę nie zamierzałam iść za nim. A niech sobie idzie, nawet nie odleci na księżyc. Nie należę do koni rozmownych, aczkolwiek lubię wiedzieć jakie konie są w stadzie. Dalsza wiedza, typu ich historia, rodzina, stan cywilny, moce czy nawet grupa krwi mnie mało obchodzi. Mam to głęboko gdzieś. Jednak imię mnie obchodzi. I nie wiedząc kiedy ruszyłam za nim. Odwrócił na chwilę głowę, posłał mi lekko zdenerwowane spojrzenie i przyspieszył kroku, znowu patrząc się w ziemie.
-Nie martw się, nie zamierzam Cię męczyć rozmowami o wszystkim i niczym. To nie w moim typie - rzuciłam za nim, z wyraźnym spokojem w głosie. Nie zamierzałam się denerwować na nikogo. Bo i po co robić sobie w nowym stadzie masę wrogów?
-To po co idziesz za mną? - odparł, mówiąc te słowa gdzieś przed siebie, mimo to usłyszałam jego słowa.
-Aby się dowiedzieć kim jesteś. Już wiem, że jesteś sobą. Do zakończenia pytań zostało jedno pytanie. Mianowicie jak się zwiesz. Po Twojej odpowiedzi odczepię się już na amen... Albo przynajmniej do następnego dnia - dodałam, uśmiechając się, jednak to nie był mój miły uśmiech. Nigdy nie uśmiechałam się serdecznie. Zwykle z lekka kpiąco albo złośliwie.

Veyron, dokończysz?