Drasilmare zaczeła się cofać, a do niej zaczeła podchodzić ,,Andrea''.
-MÓWIŁEM!!! Krzyknołem do klaczy. Podniosłem kmień i rzuciłęm nim w Andreę. Trafił. Dziwne było to dla mnie bo jak ja na nią szarżowałem to przenikałem. -No to jest dopiero porąbane!!! -Ratuj mnie a nie stoisz jak łoś!!! Krzyczała na mnie Drasilmare. Kiedy miałem podnieść drugi kamień do ziemi przygwoździłą mnie Aqua, ta druga ,,Aqua'' duch. -Drasilmare rzuć kamieniem w Andreę!!! A ty Aqua... Powiedziałem i rzuciłem głazem w ducha, upadła. Za to z konarów drzew rozbrzmiał szyderczy śmiech. -ha ha ha ha ha ha!!! Nie dacie rady moim duchom!!! Rechotała tajemnicza postać. -Za to ty nie dasz rady nam!! Wrzasnołem, dałem znak Drasilmare żeby zostawiła ducha i poleciała w górę. Na drzewie stała... -TY??!! Krzykneła na postać Drasilmare i zamarła w bezruchu. (Drasilmare?) |
|