Wieczorem poszłam na spacer. Było bardzo przyjemnie i ciepło. W
powietrzu unosił się zapach kwiatów. Chciałam wszystko przemyśleć i
zastanowić się co robić dalej. Szłam wzdłuż ścieżki prowadzącej przez
Tęczowy Las. Kiedy drzewa powoli zaczynały tracić kolory, zawróciłam.
Niestety nic nie mogłam wymyślić... Zbyt dużo się zdarzyło.
Wtedy usłyszałam gdzieś w oddali krzyk Nixa: "Chcę zginąć! Ona mnie zdradziła! Nie mam po co żyć".
Przeszły mnie dreszcze. Zrobiło mi się głupio. Chciałam do niego iść i z
nim porozmawiać, ale nie wiedziałam gdzie jest. Zrobiło się jakoś
szaro-buro i nieprzyjemnie. Ruszyłam żwawym krokiem w stronę mojego
Stada. Zobaczyłam akurat jak Justin szedł w stronę moich rodziców. Lekko
się wystraszyłam. Przecież on o wszystkim wie... Schowałam się za
drzewami, tak by mnie nie widzieli. Wiem, że to trochę nie fair, ale
musiałam wiedzieć o czym mówią.
- Perło, Swarogu, jest coś co mnie gryzie ostatnimi razy- zaczął Justin, a ja przełknęłam ślinę.
- Justin? Tak? Słuchamy... O co chodzi- spytała mama.
- Wasza córka... Ona była ostatnio u mnie... I....
- Co? Coś z nią nie tak- zaniepokoił się tata.
- Nie... Znaczy... Wy o niczym nie wiecie?
- O czym mamy wiedzieć- spytała mama.
Teraz to już w ogóle oboje byli zdenerwowani.
- Śnieżka jest w ciąży...
Na te słowa Justina, obu moich rodziców zamurowało. Nastała niezręczna
cisza. Serce mi waliło jak nie wiem! Jak oni zareagują? Dlaczego on im
powiedział?! A tajemnica lekarska?! To go nie obowiązuje?!
Nagle usłyszałam załamany głos mamy...
- Co? Przecież... Przecież... To jeszcze dziecko... Ledwo co się stała dorosła! Jak to się stało? Swaróg? Powiedz coś! Swaróg!
Tata stał jak zamurowany. Nie odzywał się przez jakiś czas. Po chwili
dopiero zrobił bardzo wściekłą minę i powiedział, a raczej krzyknął:
- Kto jej to zrobił?! W ciąży?! Co ona?! Głupia czy co?! I teraz jeszcze
pewnie nam źrebaka na wychowanie wciśnie! Kogo my wychowaliśmy?! Jakąś w
ogóle nieodpowiedzialną...
Nie dokończył, bo mama mu przerwała... I dobrze.
- Swaróg! Uspokój się! Co teraz zrobimy?
- A co możemy? Już nic się nie da zrobić!
- Czekaj... Cicho... Mam pomysł. Może wyślemy szpiega?
- Ok, zgoda. Niech szpiegiem będzie...
Dalej już nie słyszałam, bo biegłam by spotkać się z Eddim. Spotkałam go
niedaleko, akurat spacerował w tych okolicach. Zdziwił się na mój
widok.
- Śnieżka? A co ty tu robisz?
- Eddi- wydukałam zdyszana.- Moi rodzice wiedzą o ciąży...
<Eddie?>