- Gotowa na romantyczny wieczorny spacer?- zapytałem
- Jaką?- zapytała zaskoczona
- Na plażę
- Oczywiście
*** Na plaży***
-Pięknie tutaj...
- Masz rację.
Położyłem się na piasku, a Diana wtulona we mnie. Zasnęliśmy. Rano obudziłem się wcześniej niż Diana. Napisałem list.
,, Przepraszam, że dziś też mnie nie będzie, ale obowiązki wzywają. Proszę. To dla Ciebie.''
Obok listu położyłem piękne rzadko występujące na naszym terenie storczyki.
Poszedłem znów ćwiczyć. Tym razem biegałem. Poszedł do mnie Eddie z Flowem
-Siema stary!- powiedział
- Elo
- Co tak ćwiczysz? Nie zamęcz się...
- No, wiesz. W końcu muszę formę utrzymać.
- A jak tam u ciebie?
- A spoko. A u ciebie?
- Też ok
- Fajnie...
- To ja już spadam
- Nara!
-Cho stary- słyszałem jak powiedział do Flowa.
Biegałem tak długo, aż straciłem całkowicie siły. Poszedłem nad jezioro Aleity. Gdy napiłem się z niego wody, przybyło mi energii. Poszedłem do Diany.
- Cześć, gotowa na drugi wieczorny spacer?- spytałem
- Oczywiście- śmiała się
- To może nad jezioro Aleity?
- Dobrze.
***Nad jeziorem***
- Napij się z niego wody...- powiedziałem
Klacz napiła się.
- Ta woda ma moc!
- No...
- I to dużą!
Nagle ku naszym oczom pojawiła się Aleita.
- Witajcie!
Milczeliśmy przerażeni
- Diano?
- Tak?- zapytała Diana
- Masz wiadomość...
- Od kogo?
- Od Twojej kochanej siostry, Erniny...
- Słucham...
- Chciała ci przekazać, że jeśli napijesz się z tego źródła, twoje źrebię będzie już zawsze zdrowe.
- Dziękuję!- powiedziała klacz i popłakała się
Aleita zniknęła
- Nie płacz- powiedziałem ze smutkiem w głosie.
- Nie potrafię!- powiedziała
Milczałem.
- To moja siostra! Nie...- rozpaczała
- To nie twoja wina. To przez talizman. Nie martw się o nią. Ona patrzy na ciebie z góry i patrzy, by nic ci się nie stało.
- Ja.. Dziękuję ci Shadow...
- Nie ma za co.
Pocałowałem klacz.
- Choć. Musimy żyć teraźniejszością. To co było, to się nie odstanie. Jakoś przeżyłaś jej śmierć. Tą wcześniejszą. Tę drugą również przeżyjesz...
(Diana dok)