czwartek, 10 października 2013

Od Eddiego CD opo Zoey

Ćwiczyłem nową piosenkę i usłyszałem jakieś kłótnie . To była Drakness i Zoey . Wbiegłem pomiędzy nie i wydałem z siebie potworny krzyk . Ja na niego już nie reaguję , ale dla innych koni jest strasznie potężny . Klacze się rozproszyły i upadły .
- Co wy robicie ?!
- A co ci do tego ?! - Odezwała się Drakness
- Ta jasne . Tylko tak o klacze z jednego stada zaczynają bójkę ...
- Eddie czekam w jaskini ...- Powiedziała Zoey
- Dobrze ..
Jak Zoey odeszła ...
- Co ty sobie wyobrażasz ?! Co myślałaś , że mi się podobasz ?!
- Może ..
- To zrozum ... Nie jarają mnie plastiki , ani chłopczyce , czyli ty . Twoja muzyka jest denna ...
- Ale...
- Dobra nie chcę ciebie słuchać ... Wyglądasz na ogiera , a ja to nie gej . Nara !
Tak byłem wkurzony , że pobiegłem prosto przed siebie . Tak się rozpędziłem , że nie widziałem drzew , aż zobaczyłem jedno , a dokładniej w nie wleciałem . Drzewo przewaliło się , a ja stanąłem jak wbity w ziemię . Coś poczułem ... tak to coś dobrego było . Podążałem za zapachem i doszedłem do jakiegoś gara . Chlipnąłem trochę wywaru . Był niebiański ...
- Halo kim jesteś ? - Spytała zupełnie mi obca klacz
- Yyy...yy...yy...
-No Jak się nazywasz ?
- A , że niby ja ? Eddie ...
- Aha ... Ja jestem Śnieżka ...
- Ty to przygotowałaś ?
- Tak . Smakuje ci ?
- I to bardzo .
- Chcesz trochę ?
- Oczywiście .
Klacz nalała mi trochę , a ja zjadłem jakbym nie jadł z miesiąc .
- Było pyszne .
-Chcesz przepis ?
- Co ? Nie ... Nie to , że nie chcę , ale nie umiem gotować . Ja zajmuję się Muzyką .
- Ooo... To też ciekawe . Z jakiego stada jesteś ?
- Stada Dzikich Gór , a ty ?
- Ja z Stada Magicznej Tęczy
- To na czyim terenie jestem ?
- To jest niczyj teren , a dokładniej parę metrów z tond jest granica mojego stada z twoim .
- Ale ty mądra ...
- Wiesz muszę to umieć , żeby się nie zgubić idąc po składniki .
- Serio ?
- Nie na niby ... Na serio
- I do tego jesteś zabawna ...
- Oj dziękuję ... Chcesz może dokładkę ?
- No jasne ...
Klacz dała mi dokładkę .
- Długo jesteś w Stadzie Dzikich Gór ?
- No można tak powiedzieć .
- A masz dziewczynę , albo chłopaka ?
- Ja nie gej , ale dziewczynę mam ...
- A dobrze się wam układa ?
- Może być , ale co chwile się kłócimy . Bo ja chcę wykonać kolejny krok w naszym związku , a ona nie chce mi za bardo zaufać ...
- To nie dobrze ...A ile masz lat ?
- 2 Lata ... a ty ? Wiesz lubię mieć jasną sytuację .
- Ja też mam 2 lata ... i też lubię mieć jasną sytuację .
- Znasz te okolicę , więc może się przejdziemy i ty będziesz prowadzić ?
- Okey ... Nie mam nic przeciwko .
Klacz mnie zaprowadziła na łąkę gdzie był kosz piknikowy .
- To twój kosz ?
- Ta... Czasem tu przychodzę myśląc o moim księciu i wyobrażając sobie go jak ze mną je te wszystkie przysmaki . To moje marzenie ...
- Wiesz może nie spełniam wszystkich twych wymogów , ale możemy sobie zrobić taki podwieczorek .
- Serio ? Zrobiłbyś to dla mnie ?
- No jasne . Prawdę mówiąc znamy się kilka godzin , ale co tam raz kozie śmierć .
- Nawet nie wiesz jak przypominasz mojego księcia ...
- Serio ?
- No... To jemy ?
- Jasne .
Spędziłem ze Śnieżką całe popołudnie i wieczór ... Było rewelacyjnie , a światło księżyca tak świeciło , że było widać całą łąkę .
- Wiesz miło mi się z tobą siedzi ... - Powiedziałem
- Wiesz mi nawet też .
Nagle coś usłyszałem w krzakach i się położyłem tak by mnie nie było widać .
- Śnieżka ! Jak ja się o ciebie martwiłam , a ty tu znowu siedzisz i rozmyślasz o swoim księciu z bajki .... Ach masz jeszcze 5 minut i do stada jasne ?- Powiedziała jakaś klacz
- Dobrze mamo ...
Klacz poszła , a ja pomogłem Śnieżce posprzątać po pikniku .
- Wow .. Kto to był ? - Spytałem
- A to była moja mama , a tak dokładniej Alfa SMT .
- Aha ...
- Wiesz chyba będzie musiał już iść bo cię przyłapią i będzie źle .
- Dobra to ja lecę , ale obiecaj , że będziesz tu jutro o zachodzie słońca .
- Okey ... Mój ty księciu z bajki . - Zażartowała
Ja tak z wygłupów puściłem jej na papa buziaka , ale wyszło bardzo poważnie . Na szczęście klacz zrozumiała i też mi puściła buziaka i oczko . Ah! Jak ja chciałem z nią zostać bo z nią było na prawdę super. Poleciałem do swojej jaskini .
- Gdzie byłeś tak długo ?! - Najechała na mnie  Kaskada
- Yyy...yyy... bb... nie ważne ...
- Ach tak ? Pomyśl sobie , że Zoey tu czekała na ciebie cały dzień , a ty się nie raczyłeś zjawić . Gdzieś ty do cholery był ?!
- Jezu ... Chciałem się odstresować i pobiegłem w siną dal ... Potem nie umiałem wrócić do stada , ale w końcu trafiłem . Zadowolona ?!
- Tak !
- Teraz przepraszam , ale chcę się położyć spać . Jasne ?
- Jak słoneczko na niebie .
................
CDN...