piątek, 11 października 2013

Od Jack'a do Laury cd.

Obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Wstałem i o mało, co nie spadłem z chmury. Na szczęście Laura mnie obserwowała i złapała w odpowiedniej chwili.
- Nie śpisz? - spytałem.
- Przed chwilą się obudziłam i patrzyłam jak śpisz.
Pierwszy raz usłyszałem takie zdanie. Patrzyła jak śpię. Jest pierwszą klaczą, która mówi mi takie rzeczy, a ja się tym nie peszę. To dziwne. Fajna jest.
- Lubię cię - powiedziałem.
Chyba wyrwałem ją z kontekstu, bo zdziwiona mnie puściła. Spadłem. Zobaczyłem jeszcze jej przerażone oczy. Gdy przestałem ją widzieć, rozwinąłem skrzydła. Pamiętam! Jak dobrze, że pamiętam jak się lata. Stanąłem twardo na ziemi. Laura latała przerażona nad polem.
- Myślałam, że spadłeś i leciałam piorunem na dół.
- Twoich lekcji nie zapominam - zamachałem skrzydłami.
- To dobrze. Przynajmniej wiem, że nie spadniesz - uśmiechnęła się słodko - To dzisiaj gdzie się ganiamy?
- U mnie w domu? - zaśmiałem się.
- Czemu nie - powiedziała to bardzo poważnie.
I po co ja pytałem? To był błąd. Szliśmy spacerkiem wiele godzin, aż doszliśmy na plażę. Tam zastał nas wieczór.
- Noc spędzimy pod wodą - powiedziałem - Tylko jest mały szkopuł...
- Jaki?
- No, bo żebyś mogła oddychać pod wodą są dwa sposoby. Ten pierwszy - chyba się zarumieniłem, bo Laura się zaśmiała - Wiesz, co?
- Nie zmieniaj tematu, no dalej... Jestem ciekawa podwodnego świata.
- Pierwszy raz mam z tym problem...
- Z czym?
- Z.... No, bo żebyś mogła oddychać pod wodą, to prostszym sposobem jest, żebym ja..... e........ - nie pocałuje jej tak po prostu, to głupie.
- No mów - Laura była już naprawdę podekscytowana.
- Musiałbym... cię... e... - poczułem się bardzo niezręcznie - Chodź, znajdziemy wodną lilię, ty ja zjesz i będziesz mogła oddychać pod wodą.
- A ten prostszy sposób?
Czyżby wiedziała, że pominąłem coś?
- Czemu twierdzisz, że jest jakiś prostszy?
- No, bo zacząłeś inaczej - Laura też się zarumieniła.
Nic nie powiedziałem, tylko podszedłem do niej i ją pocałowałem, a potem umknąłem pod wodę. Ona zaraz zrobiła to samo. Nie rozmawialiśmy, ale byłem bardzo szczęśliwy, że nie uciekła. Gdzie się podziała moja pewność siebie? Może tamte nic dla mnie nie znaczyły? A ona chyba znaczy dla mnie coś więcej. Zaprowadziłem ją na rafę koralową. I tak jak ona wcześniej, lecz myślę, że bardziej spięty spytałem:
- Podoba ci się tutaj?

Laura dokończ.