środa, 9 października 2013

Od Eddiego CD opo Zoey

- Zoey ... Bardzo cię przepraszam , ale nie panuję nad tym ...
Klacz nie chciała mnie słuchać .
- Zresztą wiedziałaś , że taki jestem i nie da się mnie zmienić
- To po co ze mną byłeś !
- Bo ty jedyna mi się nie oddałaś ...
- Idź bo nie chcę cię widzieć !
Poszedłem do jaskini i wyczarowałem żyletki . Wziąłem jedną i zrobiłem pierwsze nacięcie na przedniej lewej nodze  ... potem następne i kolejne . Cała podłoga w pomieszczeniu ze ścianą z podpowiedziami była we krwi . Zawiązałem krwawiące jeszcze rany czarną bandamką . Miałem dość całego świata . Miałem dość siebie . Nagle przyszła Kaskada .
- Boże Eddie co zrobiłeś ?
- Nic ... to tylko farba . Chciałem pomalować te pomieszczenie .
- Tak jasne . Wyjdź ja to posprzątam .
- Idę zamknąć jaskinię bo już późno .
Jak Kaskada już skończyła sprzątać to poszła do mojego pokoju . Ja się przyglądałem co ona robi . Raczej chciała na mnie poczekać , ale chwyciła moje słuchawki i zaczęła słuchać . Wszedłem do pomieszczenia i stało się ...
Obudziłem się rano w swoim pomieszczeniu . Trochę nie pewnie się czułem widząc Kaskadę .
- Kaskada ... Czy my wczoraj ...
- Co ? ... Niee ty się do mnie kleiłeś więc cię upiłam i poszedłeś grzecznie spać .
- Uch ... jak mi ulżyło ...
Nagle podeszła Zoey .
- W sumie nie wiem po co tu przyszłam ...
- Zoey kotku ... dasz mi jeszcze jedną szansę ?
- No dobra ...
Powiedziała i poszła .
- Wiesz lepiej , żebyś nie wiedział co wczoraj robiłeś bo by ci to zrujnowało związek ...
Te słowa męczyły mnie cały czas ...

Zoey dokończ