niedziela, 13 października 2013

Od Eddiego

Jak doleciałem do terenów mojego rodzinnego stada to zaczynałem opadać powoli z sił . Ciężko mi się latało . Wylądowałem i zacząłem się skradać za krzakami .Nagle wleciało coś na mnie i wywaliło mnie na ziemię . To był mój brat i jego towarzysz Matt .
- O ... ktoś wrócił z podkulonym ogonem !
- Zamknij się !
- Ej młody jak się wyrażasz ?!
- Gdzie jest ojciec ?
- Nie ma !
- Jak to ?
- A tak to ! Nie żyje i ja tu jestem przywódcą .
- Ta jasne , a gdzie matka ?
- Też nie żyje ... zabiłem by mieć władzę ...
Coś we mnie pękło i rzuciłem się na brata , a Flow na swojego . Ktoś nam przerwał i to mocno . Jak się okazało tata żył i mama , ale ten debil się ze mną droczył .
- Jak za starych lat - Powiedziała moja mama
- Ja za starych ?! Widzisz tę szumowinę !
- Oj przesadzasz ... pozwól mu zostać .
- Dobra ! Skończyło się jak zawsze , że on coś nabroi i wraca !
- Tato ! Ja nie chcę zostać . Ja ma stado gdzie jestem doceniany . Mam dziewczynę ... i ...
Mój ojciec się zaciekawił tym , że przerwałem .
- I ?!
- I ... wpadłem ... zdradziłem ! Lepiej ci ! Tak jestem miernotą i szumowiną !
- Zejdź mi z oczu ...
Matka zaprowadziła mnie na polanę ...
- Brakowało nam cię ...
- Mi was też , ale nic nie mówiłaś jak ojciec mnie wyrzucał
- Bo mu też było ciężko ...
- Ta jasne .
- No wiesz przez następny rok ciągle pod wieczór miał do siebie pretensje ...
To dało mi do myślenia ...
- Tato !
- Nie mów tak do mnie !
- Dobra dobra ... Chcę ci powiedzieć , że ci wybaczam to jak mnie wyrzuciłeś ze stada . Bo jak się tułałem po innych stada to nauczono mnie walki , czystości głosu i przede wszystkim jednego , że szczerość , miłość i rodzina jest dla mnie nadzieją .
Mój ojciec spojrzał na mnie złym wzrokiem . No w końcu się dowiedział , że niczego mnie nie nauczył . Wezwał wojowników i kazał im mnie pobić , ale ku jego zdziwieniu szybko wszystkich pokonałem . Podszedł do mnie i wręczył mi kwiat .
- Daj to twojej dziewczynie ... To jedyny taki kwiat na całym świecie . Przykro mi , że nie nauczyłem cię niczego pożytecznego .
- Jak nie ? Nauczyłeś mnie odpowiedzialności za swoje czyny ...
Pożegnałem się i poleciałem do mojego stada . Byłem pełen szczęścia , więc od razu poleciałem do Zoey , ale nie było jej w domu . Zostawiłem kwiatek przed drzwiami z karteczką :
To na dowód mej miłości do ciebie . Bardzo tęskniłem za tobą .
 

Zoey dokończ