sobota, 12 października 2013

Od Jack'a do Laury cd.

- To nie tak. Ja bardzo cię lubię ale oni... Jakby to powiedzieć.... Myślę, że są bardzo źli... - zobaczyłem jej rozczarowanie i szybko dodałem - Ale skoro chcesz....
Laura od razu odżyła i uśmiechnęła się. ruszyliśmy w stronę pałacu. Trochę się obawiałem spotkania z rodzicami i znajomymi. Jednak nie mogłem jej odmówić. Gdy byliśmy pod pałacem, Laura stanęła.
- Co się stało?
- I ty stąd uciekłeś?
- Tak. Bo mogłem tylko siedzieć w pałacu i maniery, kultura i ble ble ble....
Laura zaśmiała się cicho. Weszliśmy przez bramę. Zaraz usłyszałem szepty. No tak wszyscy mnie znają. Trudno. To dla Laury. Wpuszczono nas do pałacu i zaprowadzono nas do sali audiencyjnej. Siedzieli już tam moi rodzice.
- Jack! - krzyknęła moja matka.
Wybiegła do mnie i utuliła mnie. Byłem zszokowany takim zachowaniem. puściła mnie i spytała:
- A kim jest twoja urocza towarzyszka?
- W końcu się ustatkowałeś, czy znowu to... - zaczął mój ojciec.
Zaczerwieniłem się i powiedziałem:
- To jest Laura, klacz, która odebrała mi moją pewność siebie.
Rodzicom spodobała się ta odpowiedź. Spytali tylko jeszcze:
- Wrócisz na tron?
- Nie.
Później zjedliśmy obiad. Podczas niego moja matka wypytywała Laurę o wszystko. Jednak moja towarzyszka się tym nie speszyła. Po obiedzie spytali nas jak gdyby nigdy nic:
- A może odwiedzimy twoją siostrzyczkę Jackie?
- Siostrę?
- No tak ty nic nie wiesz.
Pokazali nam małego słodkiego bobasa, który był moją siostrą. Nawet słodka była, choć nie fascynowała mnie jakoś bardzo.


Laura dokończ.