Zaprowadziłem Laurę do Nory Łez. Było to rozległe pole wodorostów wśród,
których mieszkały syreny. Z tajemniczym uśmiechem i już całkowicie
rozluźniony, prowadziłem ją pośród morskich alg. Była bardzo
podekscytowana. Zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie prawie nie rosły
rośliny. Był to syreni bar. Wiele z nich tańczyło i śpiewało, a glosy
miały cudowne.
- Może się przyłączysz do ich śpiewu?
- Ja? - spytała zaskoczona.
- Masz przecież piękny głos.
- Dobra, ale pod warunkiem, że ty zaśpiewasz ze mną.
Ta sugestia trochę mnie zdziwiła. Jednak nie miałem nic przeciwko. Więc zaczęliśmy śpiewać z syrenami:
Sigh - for they make you feel alive
Try - it's just one step aside
Fly - over seas of drunken wine
Lie - cause you'll never draw a line
Don't dive too deep - too deep into the sea
Come and be a child of the blue
We make the azure dream come true
Cry - for they leave you cold and dead
Ride - till the last of suns is set
Don't dive too deep - too deep into the sea
Come and be a child of the blue
We make the azure dream come true
I drift and fall - sapphire spear inside
They come for me and softly close my eyes
Fight - for this is your last chance
Come and be a child of the blue
Leave the past, we make it new
You will always be our child
- Zawsze będziesz ich dzieckiem? - spytała, gdy skończyliśmy.
- Nie ucieknę od morza - uśmiechnąłem się smutno.
- Masz ładny głos...
- Dzięki, ty wiesz, że masz piękny głos, prawda? Mówiłem ci już to.
- Tak.
- I co o nich myślisz? - wskazałem na syreny.
- Są piękne i milczące, lecz trochę się ich boję.
- I dobrze. Nie bez powodu to miejsce nazywa się Nora Łez. Ale się nie
martw, znają mnie i nie odważą się tknąć mnie, ani moich towarzyszy.
Laura dokończ.