Czekaliśmy w sali jadalnej na Laurę. Rodzice bawili się z moją siostrą,
Bałem się, że rodzice nagadali czegoś mojej Laurze i że teraz nie chce
przyjść. Na szczęście się pojawiła, była jednak zapłakana i wyczerpana.
Spojrzałem z wyrzutem na matkę. Ona tylko przewróciła ramionami. I
dlatego uciekłem. Nie maja poczucia delikatności. Są twardzi i twierdzą,
że wszyscy muszą tacy być. To potworne. Po śniadaniu zaproponowali
byśmy przed naszym odejściem odwiedzili ogrody. Zgodziliśmy się. Gdy
zostałem z Laurą sam na sam spytałem o te łzy.
- Coś ci nagadała?
- Nie. Była miła, tylko, że spytała o moich rodziców - klacz znowu się
rozpłakała - Nie spałam, bo myślałam o nich. Mam tylko ciebie.
Przytuliłem ją do siebie i pozwoliłem jej się wypłakać.
- Będzie dobrze. Moja rodzina jest teraz i twoją jeśli tylko chcesz.
Nie odpowiedziała tylko dalej płakała. Gdy się uspokoiła, opuściliśmy
mury pałacu. Postanowiłem pokazać jej miejsce, najcudowniejsze i
najromantyczniejsze jakie znałem - Zatokę Białych Skał. Doszliśmy tam
pod wieczór. Białe, fosforyzujące kamienie i świecące rybki tworzyły
wspaniałą atmosferę.
- Nic dzisiaj nie jadłaś. Chodź tu rosną znakomite wodorosty. Białe i delikatne.
Najedliśmy się do syta i położyliśmy. Leżeliśmy tuż obok siebie i
podziwialiśmy magię "białych skał", które nocą wbrew nazwie mieniły się
tysiącem kolorów. Laura oparła się o mnie. Było idealnie.
Laura dokończ.