Spokojnie
kłusowałem z lekami. Kiedy dotarłem przed jaskinia było pobojowisko.
Wszędzie walały się ciała slendermanów. Z jaskini wyszedł mój ojciec
cały posiniaczony.
-Death...próbowałem ratowac Drasilmare...alee...ten durny białogemby kosmita wszystko zaplanował! Wściekał się. -Nie...GDZIE ONA JEST?! Spytałem rozwścieczony, teraz wiedziałem że nie daruje temu śmieciowi! Jak go dorwe to go wypatrosze!!! -Niedaleko fortecy Slendermana... Ledwo powiedział ja już leciałem. Tylko jedna myśl przechodziła mi przez głowę: ,,ZABIĆ''. W końcu ujżałem wielką, straszną fortecę. Wystawały z niej stryczki z ludźmi, w okół latały zjawy. Ale mnie to nie przeszkadzało. Chciałem uratowac Drasilmare. Zobaczyłem ją, leżała na trawie, miała podcięte gardło. Nie mogłem patrzeć. Jednak musiałem, bo zbliżał się do niej ten durny kosmita. Trzymał w łapach siekierę. Kiedy tylko pojołem co chce zrobić rozwścieczyłem się : http://app-coming.jp/img/apps/00/23/39/233986_1_screenshot.png Zleciałem jak piorun wprost na Slendermana. Z całej siły przyrżnołem mu kopytami w łep, zrobiłęm mu w ten sposób głemboką ranę. Ale on sie i tak podniósł, nie zwrócił na mnie uwagi bo był juz przy Drasilmare. Tym mnie naparwde już... -TY GÓWNIARNY OŚLE!!! JAK ŚMIESZ?!?! Wrzasnołem i zaczołęm galopować w jego stronę z uszykowanym zaklęciem. Zaledwie kilka centymetrów przed nim cisnołem ze wszystkich moich sił wszystkimi zaklęciami połaczonymi w jedno. Puścił siekierę i padł. Myślałem że po wszystkim, ale on jendak...podniósł siekierę i rąbną mnie w kark. Jednak siekiera sie ułamała, bo kiedy jestem pod wpływem furii jestem nie do pokonania. Przygniotłem slendera do ziemi i wygiołem mu nogi w przeciwną stronę, alez miałęm ubaw kiedy trzeszczały mu kości. Teraz ja wziołem siekierę i odrąbałem mu macki. Wezwałem armię i dałem rozkaz aby otoczyła Drasilmare. Jednak nie chciałem aby mi pomogli, chciałem sam zabić tego śmiecia. Spróbował mną rzucić. Ale ja zawisłem w powietrzu. Szybko poleciałem do siekiery , wziołem ją i rozciołem mu plecy, wzdłuz kręgosłupa i zaczoełm wydzierać jego flaki. Do tego śmiałem sie jak szaleniec. Skończyłęm, teraz tylko czekałem aż on sie obudzi. Mogłem czekac w nieskończoność bo i tak nie wstał. Kazałem rozproszyć sie armii i podeszłem do Drasilmare. Leżała nieprzytomna. Nie oddychała. Nie mogłem uwieżyć i właśnie dlatego oddałem jej pół mojej duszy. Dla niej...zrobiłbym wszystko... (Drasilmare dokończ) |
|