- Proszę nie. Jako jedyny mnie na razie nie ignorujesz - prosiłam
- No dobrze - odpowiedział
- Wybacz, że tak się zagapiłam, ale po prostu uwielbiam wschody i zachody słońca - uśmiechnęłam się podchodząc do wody
Jack się na mnie popatrzył, a ja ochlapałam go wodą
- A to w rewanżu - zaśmiałam się
Jack spojrzał i zaraz wskoczył do wody. Zaczęliśmy się chlapać.
- To co teraz robimy ? - spytał
- Chodźmy na łąkę. Pewnie jesteś głodny - zaproponowałam
Na łąkę przyszliśmy do chwili. Trawa była soczysta i gdzie nie gdzie
jeszcze była na niej rosa. Zjedliśmy i przy okazji wysuszyliśmy się.
- To może mały wyścig ? - zaproponowałam
- Zgoda. Gdzie ? - spytał z uśmiechem
- Do końca łąki - odpowiedziałam również z uśmiechem
Ustawiliśmy się i przygotowaliśmy.
- Start ! - krzyknęłam i wystartowaliśmy
Jack dobiegł pierwszy.
- Brawo. Szybki jesteś - powiedziałam do niego gdy dobiegałam
- Dzięki - odpowiedział z zadowolenie.
- To co chcesz teraz zobaczyć ? - spytałam
- Zaproponuj coś - odparł
- Hmmm.... mam pomysł. Wiem, że już byłeś nad wodospadem, ale wieczorem
jest tam cudownie. Jeżeli chciałbyś.... - nie dokończyłam czekając na
odpowiedź
- Czemu nie - odpowiedział
Byłam zadowolona. Gdy tam doszliśmy było już wieczór. Wodospad na
ciemnym tle prezentował się ładnie. I właśnie w tym momencie przyleciały
świetliki. Zaczęły latać obok nas, nad taflą wody. Po prostu wszędzie.
Gdy tak się przyglądaliśmy jeden usiadł na mnie.
- Jak ci się tutaj podoba ? - spytałam
Jack dokończ