sobota, 18 stycznia 2014

Od Anorii- CD historii Killera

Killer naprawdę mi się spodobał. Kochałam go, a może było to tylko zwykłe, chwilowe zauroczenie? Pomijając to czym była ta chemia wokół nas,  gdy dowiedziałam się od Costy jaki naprawdę jest ten ogier serce rozpadło mi się na milion kawałków. Klacz wyszła tak szybko jak się pojawiła, aby nie spotkać się z Killerem. Koń wszedł do groty cały rozpromieniony i szczęśliwy. Wściekłam się jeszcze bardziej.
- Co tam u ciebie, kotku?- zapytał uśmiechnięty.
W tej chwili miał zamiar mnie pocałować. Z oburzeniem odsunęłam się. Nie miałam zamiaru nawet na niego patrzeć.
- Coś się stało?- zdziwił się.
Chwilę milczałam. Wszystkie uczucia się we mnie gotowały aż w końcu wykipiały. Chciałam powiedzieć mu prosto w twarz co o nim sądzę i jak go nienawidzę. Potraktował mnie jak zwykłą szmatę, a ja mu ufałam.
- I ty...- w tym momencie łzy zebrały mi się do oczu, lecz szybko je otarłam.- ...ty jeszcze pytasz?! Fajnie się mnie zaliczało co nie?!- wykrzyknęłam zapłakana.
- To nie jest tak jak myślisz...- wahał się.
- Nie jest?!! Costa mi wszystko powiedziała! Nienawidzę cię pomiocie piekieł! - krzyknęłam i pobiegłam przed siebie.
Chciałam o wszystkim zapomnieć. Zawiodłam się na sobie. Zakochałam się w koniu ze Stada Mroku i powierzyłam mu całe swoje serce, a on zdeptał je niczym chwast. To był mój największy błąd życia. Zatrzymałam się przy jeziorze. Usiadłam, spojrzałam się na swe odbicie. Po chwili znów zaczęłam płakać.
( Killer?)