Zabiłem wszystkie bestie i chciałem iść do Anorii , ale ona znikła . Szukałem ją i natknąłem się na ślady kopyt . Szedłem wzdłuż nich i dotarłem do klaczy . Anorii była nie przytomna. Przerzuciłem ją przez grzbiet i poszukałem jakiegoś bezpiecznego miejsca . Bo już był wieczór. W jakiejś grocie przy klifie schroniliśmy się przed burzą .Gdy tylko się obudziła miała wielki strach w oczach .
- Co się stało ?
- Nie wiem , ale wiem , że trzeba cię opatrzyć
Opatrywałem klacz , a ona się ciągle na mnie patrzyła . Gdy skończyłem spojrzałem na klacz .
- No co ?
- Nic ... jesteś bardzo miły jak na stado mroku .
- He.. może to dla tego , że mi się podobasz
- Podobam ?
- Ehem...
Zaczęliśmy się całować i takie tam co nieco ...
Rano obudziłem się i wróciłem do stada zostawiając Anorii w grocie .
- Ty co taki szczęśliwy ? - Spytała Costa
- yy.. zdaje ci się
- Nie
- Zaliczyłem Anori
- Moją siostrę ?
- No . Wiesz muszę iść , ale jak do mnie wpadniesz to może pogadamy
- Nie dam się nabrać na te twoje sztuczki !
- Jak nie to nie . Narka
Odszedłem jak zwycięzca myśląc o kolejnej mojej zdobyczy .
Anorii dokończ