niedziela, 17 listopada 2013

Od Malinki CD Costy


- Tak.. to dziwne wiesz? - powiedziałam sobie w myślach
- Bo kurw** trafiasz w złym momencie! - krzyknęłam, a klacz odwróciła się.
- Jak ty do mnie mówisz!?
- Normalnie nędzna szmato... - odpowiedziałam jak by mnie to nic nie ruszało. Byłam wyluzowana jak bym była na haju.
- Chyba nie! Teraz dostaniesz nauczkę! - powiedziała i chcąc mnie kopnąć stanęła dęba
- Ho, ho, ho córeczka alf pokazuje swe zachcianki. Nie ze mną takie numery. - powiedziałam i zrobiłam unik
- Nie będzie ci ze mną tak łatwo!
- A właśnie, że tak! - powiedziałam i naplułam jej na twarz
- E! Co ty se myślisz! Pojeba** cię?
- Nie, chyba ciebie. Czekaj, zaraz zadzwonię po Anothera żeby ci dał kroplówkę na nieogarnięcie.
- Chyba tobie jest potrzebna!
- Takie małe, niedorozwinięte dzieciaki mówią cały czas ,,chyba ty''
- A takie głupkowate stworzenia jak ty gadają głupoty
- Czyli co?
klacz zamilczała
- I co? Zatkało kakało? Nagle coś poruszyło się w krzakach. Popatrzyłam tam, a Costa wykorzystała moje zamyślenie i zaatakowała.
- Zostaw mnie! Nie masz prawa mnie tykać! - powiedziałam przyciśnięta do drzewa.
- He, he. Mała klaczka pokazuje zachcianki. Nie chce mi się ciebie słuchać! - krzyknęła
.....
......
......
Ta walka trwała długo i długo. W końcu oby dwie padłyśmy wykończone. Na polu bitwy nie było nic. Drzewa powywalane, trawa spalona...
- To co? - powiedziałą Costa ostatkiem sił
- Czyli?
- Kto wygrał?
- Może być, że oby dwie?
- Okey.
Ja podniosłam się, ale Costa nie umiała wstać. Pomogłam jej.
- Dzięki
- Ja już lecę. Narazie.
- Ehe, tylko gdzie ja pójdę. - zamyśliłam się
Wlekłam się sama po nocy. Nagle podszedł do mnie Death
- Co ty tu robisz sama?
- Nie wiem... nie mam gdzie iść.

(Death?)