-Wiesz, troche jesteś za młoda żeby się sama włóczyć, a poza tym jesteś
na terenach wilków szablozębnych, a one nie znają granic...
Urwałem nagle, bo coś ruszało sie w krzakach. Ale Malina widocznie tego nie usłyszała.
-Czego urwałeś?
Spytała patrząc na mnie.
-Boo...lepiej już wracaj...
-Ok, ale wszystko z toba ok?
Odwróciła sie jeszcze na chwile.
-Tak, już idź.
Odparłem podchodząc do krzaków. Kiedy Malinka poszła powiedziałm.
-Dobra,dobra, mnie nie nastraszysz szelstem.
-No jakbym nie wiedziała...co to za junior?
Spytała Pandora ironicznie.
-Malina, taka ze stada, światłości chyba.
Odparłem.
-Pff...nie wiem jak można dac takie imie dziecku, ,,Malinka''.
-Ale może jej rodzicom się podoba, nie zrzędź.
-Nudny się zrobiłeś, wiesz? Nie polujesz, nie zabijasz, nie torturujesz...co się z tobaą dzieje?
Zrzędziła wciąż.
-TY...chyba...masz rację.
Spuściłem łep, ale zaraz na moim pysku pojawił sie szyderczy uśmiech, a
oczy zczerniały całkowicie. Z pyska zaczeła wylewać mi się krew, znów
czułem się niezależny. Razem z pandorą biegliśmy na starą wieś, dawną
wieś która była pod mojim skrzydeł, każdego pierwszego dnia miesiąca
przechadzałem się o północy po uliczkach, szukając drzwi na których nie
było krwi, było ich wiele, ale ja zawsze wybierałem te, w których było
tylko jedno dziecko. Zabierałem je do moich krypt i torturowałem aż nie
padło z wycięczenia, na wsi tej krążyły prawdziwe legendy w których
opisywano mnie jako ,,czarny demon'' zabijający najbiedniejsze rodziny.
Ogromnie cieszyła mnie ta reputacja. Pandora również dostawała
upolowanych ludzi. Razem na wielkiej górze nazwaną na moją cześć świętą
górą śmierci, siedziałem na niej z Pandorą i wypatrywałem ludzi, którzy
próbowali się wymknąć po nocy, każdy taki był..heh, zabijany w mękach,
cierpiał nieznośnie z powodu wżucenia do czarnej wody, a raczej oceanu w
którym żyje najgorszy z najgorszych prehistorycznych istot-Megalodon.
Wielki, ponad 20-metrowy rekin topiący statki, zabijający miliony
stworzeń, był pod moją władzą. Wrzucałem do niego najniegodziwszych
ludzi z całych wsi, a oni próbowali bronic się przed władcą
zmarłych...dzis powtarzam moje czyny.
(ktoś jak chce niech dokończy)