Zastanawiałem się jak mogę udowodnić swoją niewinność. Odpowiedź nasunęła się szybko - nijak. Ból kiełkował we mnie coraz bardziej, przeradzał się w czystą nienawiść. Postanowiłem więc, że skoro takiego Swindlera chcą, takiego dostaną. Mam być ten zły? Proszę. Za złamanie mi serca nie odchodzi się niewinnie. Zobaczyłem Crystal spacerującą z Darkiem. Zaatakowałem go. Skubaniec niestety użył wcześniej eliksiru nieśmiertelności. Trzeba znaleźć na niego sposób. Chodziłem po lesie podpalając drzewa. Patrzyłem na liżące je płomienie i obmyślałem plan. To nie było proste. Eliksir nieśmiertelnych nie jest łatwy do obejścia. Choć nie muszę go zabijać. Wystarczy, że zadam mu ból. Ogromny ból. On bólu nie lubi. Jest inny niż ja. Mi ból przyjacielem, mu wrogiem. Leżałem na śniegu wgapiony w palące się drzewo, gdy usłyszałem kroki. Poderwałem się i skupiłem. Nie dam się zaskoczyć.
<Costa?>