- Ogierek niech będzie Taspan.
- Słodko. - A więc nasze maluchy Luna i Taspan. Są piękne. - Wiem - Laura pocałowała je w czółka. Stałem nad nią i patrzyłem. Po chwili do sali wparowali moi rodzice. Dali nam kilka dziecięcych zabawek - w tym i moje stare. Laura uśmiechała się wykończona. - Proszę opuścić salę - poprosił medyk - Pacjentka jest bardzo zmęczona. Pocałowałem ją i wyszedłem. Następnego dnia Czym prędzej udałem się do Laury. Już wraz z małymi stała na nogach. - Ma - ma - mówiły do niej, a ona je ściskała. - A tu przyszedł tata! - Ta - ta - podeszły do mnie, a ja je wyściskałem. Laura dokończ |
|